Diablo Immortal to nie jest typowa gra mobilna. Blizzard nie dał plamy

Strona głównaDiablo Immortal to nie jest typowa gra mobilna. Blizzard nie dał plamy
18.12.2020 07:01
Diablo Immortal
Diablo Immortal
Źródło zdjęć: © WP | Paweł Hekman
bDTiVxHa

Nie będę budował suspensu. Dwa lata czekania na grę mobilną wystarczy w zupełności. Dlatego napiszę wprost: "Diablo Immortal" to obietnica nowego rozdania w dziedzinie gier na komórki. A przy okazji - po prostu kawał dobrego "Diablo".

bDTiVxGt

Decyzja o postawieniu sporych zasobów ludzkich, kilku lat pracy i jednej z największych marek w portfolio (a może i historii gier?) na kartę pod tytułem "gra na smartfony" to ruch bardzo ryzykowny ze strony Blizzarda. Oczywiście, niektórym się udało. Spójrzmy na "Call of Duty" czy "Fortnite'a".


Ale dobrze wiemy, że klasyczne gry Blizza i ich społeczność to inna bajka. Zapowiedź "Diablo Immortal" na Blizzconie w 2018 roku wywołała zbiorową konfuzję. Jedno z pierwszych pytań do twórców, jakie padły na otwartej sesji Q&A, brzmiało: "Czy to spóźniony żart na prima aprilis?". Wideo z tym pytaniem ma 6 mln wyświetleń i tytuł "Moment, w którym 'Diablo' umarło". Tak, ryzyko było zdecydowanie spore.


Z drugiej strony to ruch, z biznesowego punktu widzenia, przemyślany i z olbrzymim potencjałem. Tylko w tym roku rynek gier mobilnych wygenerował ponad 75 miliardów dolarów przychodu. Dlatego nikogo nie powinna dziwić pokusa sięgnięcia po kawałek tak tłustego tortu.

Ale nie o biznesowych inklinacjach "Zamieci" dziś będziemy dywagować. Dywagacja skończyły w momencie, w którym do redakcji przyszedł mail pod hasłem: "Diablo przyszedł po wasze smartfony". Oto jak prezentuje się "Diablo Immortal" na smartfony.

Nekromanta poszukiwany żywy lub martwy 

Zaczynamy tradycyjnie: od wyboru klasy postaci. Barbarzyńca, mnich, łowca demonów i czarownik. Z żalem przyjąłem brak krzyżowca i nekromanty (choć obaj widnieją w spisie na oficjalnej stronie gry). Szczególnie na tego ostatniego ostrzyłem sobie pazury. Czyżby mieli dołączyć wraz z zapowiadanymi rozszerzeniami?

bDTiVxGv

Ale barbarzyńcą też nie wzgardzę i wybieram właśnie jego - dobrze czuję, że swawolna sieczka świetnie się spisze na komórce. Fabularnie "Diablo Immortal" rozgrywa się między "Diablo 2" a "Diablo 3". Klimat i rozgrywka również stoi w rozkroku między starym i nowym. Nasze zadanie to zebrać rozproszone odłamki splugawionego Kamienia Świata i powstrzymać Skarna, Herolda Grozy, nim ten wskrzesi swego mistrza – Władcę Grozy.

Diablo Immortal
Diablo Immortal
Diablo Immortal
Diablo Immortal

Zaczynam na łódce, przybijając do zapomnianej przez bogów wioskę Wortham. Nie mijają minuty i muszę stawić czoła pierwszym plugastwom, wypełzającym z każdego zakamarka. Już po pierwszy sekundach czuję klimat "Diablo".

Posępne i mroczne scenerie, pompatyczne wypowiedzi postaci oraz tak charakterystyczna dla serii mechanika walki. Pstrokatych kolorów ciut więcej niż w "trójce", ale grając, zdecydowanie nie mam poczucia, że jest kreskówkowo. Krew leje się, jak należy, nikt nie udaje, że to gra dla dzieci. Ksiądz Natanek już powinien drżeć.

bDTiVxGB

Jak się w to gra? Piekielnie intuicyjnie. I dotykowo. Lewy kciuk ląduje na dolnej lewej stronie ekranu, gdzie umieszczony został wirtualny analog. Nim nadajemy kierunek ruchu. Patent znany ze wszystkich komórkowych gier akcji - tu świetnie zaimplementowany. Do tego walka jest bardzo płynna - nawet gdy na ekranie dzieje się dużo. A takich sytuacji nie brakuje. Trudniej znaleźć takie, gdy nie dzieje się nic.

Diablo Immortal
Diablo Immortal
Diablo Immortal
Diablo Immortal

W oczekiwaniu na berserka

Z kolei po prawej stronie wylądował panel z ikonkami ataku. Największy guzik to podstawowy cios, dookoła niego cztery kolejne umiejętności w formie mniejszy bąbelków. A skoro wybrałem barbarzyńcę, to wszystkie odpowiadają za kolejny formy siania spustoszenia. Mam możliwość przyciągania trzech wrogów łańcuchami, wykonanie przebijającej się przez wszystko szarży, przywołanie wielkiego młota, który zadaje obrażenia strefowe - i jest obowiązkowy młynek.

Z czasem dojdzie do tego m.in. sprint, tąpniecie czy gniew berserkera (o, póki co, nieznanym nam działaniu). Po osiągnięciu najwyższego, 60 poziomu, pojawią się umiejętności mistrzowskie (Paragon Trees), z których gracze mogą wybierać różnorodne atrybuty i specjalizacje. Niestety podczas technicznych alfa-testów maksymalny poziom postaci ograniczono do 45, więc niewiele o nich wiadomo poza tym, że będą.

  • Diablo Immortal
  • Diablo Immortal

Jako, że slotów na umiejętności mamy cztery, nie obędzie się bez odpowiedniego planowania. Część umiejętności można użyć kilka razy, a potem odczekać na ich regenerację. Inne raz na kilka sekund. Im częściej ich używamy, tym większe wrażenia zadają. Sama walka jest po prostu mięsista i satysfakcjonująca. Blizzard odrobił zadanie domowe i sprawnie przeniósł mechaniki z Nintendo Switcha, dopasowujące je do warunków smartfonowych.

bDTiVxGC

Poza walką, solą w serii "Diablo" jest loot. I "Immortal" kontynuuje tę tradycję. Przedmioty "wyskakują" z poległych maszkar obficie, podobnie jak złoto. Naszych bohaterów możemy ubrać od stóp do głów. Mamy hełm, zbroję, naramienniki, spodnie, a do tego buty, pierścienie, talizman, pas i rękawice. Wszystkie podzielono między przedmioty zwykłe, rzadkie i legendarne. Ich statystyki można podwyższać za pomocą klejnotów, które osadzimy w gniazdach.

  • Diablo Immortal
  • Diablo Immortal
  • Diablo Immortal

Dużo i dobrze

Świat "Diablo Immortal" to olbrzymia zawartość Blizzarda w Blizzardzie. Każdy, kto choć raz trafił do tej serii, poczuje się jak u siebie. Widać to już po samych obrazkach. Skojarzenia z "Diablo 3" na Nintendo Switch są jak najbardziej trafione.

Dobicie do poziomu 25 zajęło mi około 5 godzin, a jak już wspomniałem, dostaniemy ich 60, po czym odblokują się wrota mistrzowskie. Do tego fabuła. Główna oś to jedno, ale świat pełen jest wydarzeń, zadań pobocznych, zleceń, specjalnych wydarzeń. Mało? Dorzućmy do tego eskapady z drużyną do podziemi (można również solo), do tego Pradawne Szczeliny, Szczeliny wyzwań i cała masa mniejszych i większych rzeczy do zrobienia.

bDTiVxGD

Początkowo odkrywamy fragmenty sporej mapy (z rozległymi poziomami, konstruowanymi na modłę tych z "Diablo 3"), ale potem trafiamy do stolicy Zachodniej Marchii, a tam hulaj dusza, piekła nie ma. Poza tym na ziemi.

  • Diablo Immortal
  • Diablo Immortal

Ja do grania miałem do dyspozycji Samsunga Note 20 5G Ultra. A więc maszyny z procesorem Exynos 990 (2 rdzenie, 2.7 GHz, M5 + 2 rdzenie, 2.5 GHz, A76 + 4 rdzenie, 2.0 GHz, A55), 12 GB pamięci i układem graficznym Mali-G77 MP11. "Diablo Immortal" hula na takim sprzęcie aż miło. I trudno się dziwić, to kawał potężnego smartfona. Ale twórcy zapowiadają, że ruszy nam na również na "średniakach". I to tych tańszych.

Minimalne wymagania podawane przez Blizzard dla systemu Android to: Snapdragon 710 / Hisilicon Kirin 810 lub szybszy, GPU - Adreno 616 / ARM Mali-G52 lub lepsza i 2GB RAM lub więcej. Czyli nieduże. Patrząc po newsach na Komórkomanii, modele o takiej specyfikacji potrafią kosztować nawet mniej niż 1000 złotych. Pytanie - jak będzie na nich działało "Diablo Immortal"?

bDTiVxGE

Dobra wiadomość, i przy okazji nieco zaskakująca, jest taka, że w grze dostępne są cztery tryby graficzne: low, medium, high, ultra. Czyli szansa na udźwignięcie "Diablo Immortal" przez nieco starsze telefony nikła, ale jest.

Diablo Immortal
Źródło zdjęć: © Polygamia.pl
Diablo Immortal

Dlaczego nikła? Bo Blizzard stworzył grę olbrzymią. Nie jestem przekonany, że budżetowce udźwigną tak duże obszary z masą kotłujących się wrogów i kręcącym się w kółko barbarzyńcą.

"Diablo Immortal" ma łączyć przygodę dla jednego gracza z cechami charakterystycznymi dla MMO. A zatem nie obędzie się bez zakładania gildii, wymiany przedmiotów, wspólnego zbierania lootu czy ich wymiany na targu. Złych wspomnień z domu aukcyjnego nikt ma tutaj nie uświadczyć, ale tego dowiemy się z finalnej wersji gry.

  • Diablo Immortal
  • Diablo Immortal
  • Diablo Immortal
  • Diablo Immortal
  • Diablo Immortal

Wspomniałem już, że w "Diablo Immortal" gra się bliźniaczo podobnie jak w "Diablo 3" na Nintendo Switch. To dodam jeszcze, że niemal identycznie wersja mobilna wciąga - a przynajmniej na początku. Włączam na chwilkę, tylko po to, by ubić kolejnego bossa i odkryć nową krainę (a jest ich sześć, będą też kolejne), by nagle zorientować się, że telefon domaga się podłączenia do prądu.

Tak w "Diablo Immortal" można się zapomnieć, ale ma on ograniczenia techniczne. Baterię drenuje niemal tak szybko, jak barbarzyńca kręci młynki. W dodatku nagrzewa smartfona, który z czasem przestaje być przyjemny w dotyku. To o tyle problematyczne, że Blizzard nie wpadł jeszcze na pomysł obsługi padów czy dodatkowych nakładek na telefon. Ich zdaniem to aplikacja dotykowa i basta. Wielki minus za to.

Przez to, że zadyma na ekranie jest niemal nieustanna, czasem niewiele widać. W centrum mamy walkę z potężnym bossem i jego podwładnymi, po prawej wskaźniki ataków, lewa to nasza nawigacja, a tu jeszcze pojawiają się komunikaty, informacje o misjach, a - nie daj boże - z któregoś z wrogów wypadnie jakiś przedmiot (złoto podnosimy automatycznie) i obok czterech przycisków z atakami pojawia się piąty do interakcji. Jedno kliknięcie i zamiast wyprowadzenia ciosu, przyjmujemy kilka.

  • Diablo Immortal

Na szczęście te konfliktowe dla interfejsu sytuacje zdarzały mi się stosunkowo rzadko. Blizzard w jakiś magiczny sposób połączył świat gier wideo z komórkami, przygotowując tytuł, który spokojnie mógłby trafić na chociażby wspomnianego Switcha.

Jeżeli twórcy dotrzymają słowa i nie utopią projektu w mikropłatnościach (te mają być wyłącznie kosmetyczne) oraz zadbają o stały dopływ nowych wydarzeń i aktualizacji, gra nie powinna podzielić losów "Warcraft III: Reforged". Pytaniem pozostaje balans rozgrywki, gdy serwery zapełnią się większą liczbą graczy, bo póki co świecą pustkami.

Wstępnie jestem oczarowany. Jedyne co ucierpiało to dzienna rutyna. Bo włączenie "Diablo Immortal" na pięć minut, szybko zamienia się w pół godziny, a czasem nawet dwie. Jeśli wersja finalna nagle nie zmieni się w brzydkie, płatne kaczątko, najwięksi sceptycy będą przynajmniej mile zaskoczeni.

bDTiVxHr