blogi (strona 19 z 50)

To nie gra, to coś więcej

To nie gra, to coś więcej

Są takie momenty w życiu każdego gracza, które zapadają w pamięć na tyle głęboko, iż każde ich wspomnienie wywołuje dreszcze; takie, do których powraca się po dziesiątkach lat i setkach ogranych tytułów, a pamięta lepiej niż to, co robiło się 30 min temu. Słowem kluczowym jest tu „moment” - magiczny i, co najważniejsze, niepowtarzalny. Często wywyższa się na piedestały jakieś gry, jednak po latach wraca się do nich i stwierdza, że to już nie to samo, że pamiętaliśmy to lepiej (zarówno graficznie jak i od strony rozgrywki) i właśnie upada wizja gry perfekcyjnej. Tak się dzieje, ponieważ gry się starzeją i to nie tylko w warstwie wizualnej, ale też rozgrywki (chociaż lepszym stwierdzeniem od starzenia jest nastawanie nowego - nowych standardów - gdyż gra nie „zestarzeje” się tak długo, dopóki nie nadejdzie nowe. Więcej o tym tu). Co dalej - co kiedy nadejdzie nowe i ukochana gra przestanie bawić tak jak kiedyś? Czy powinno się o niej zapomnieć? Odpowiedź jest taka, że gra jest tylko częścią doznania, a to, co tak dobrze wspominamy, co pielęgnujemy w swojej pamięci - to moment. Jest on czymś więcej, niż samym wspomnieniem - to sytuacja estetyczna ukształtowana przez szereg czynników. Gra jest jednym z nich, lecz poza nią jesteśmy jeszcze my (nasze doświadczenie związane z grami, książkami itd., ale także konkretnymi sytuacjami w życiu; aktualny stan umysłu itd.) oraz to co nas otacza (oddziałując na nas - zakłócając/wzbogacając doznanie, drażniąc bądź odprężając). Dopiero to wszystko: przedmiot (gra); podmiot (gracz); oraz otoczenie; tworzy tę sytuację i kopie dziurę w naszej pamięci. Najłatwiej to przedstawić na przykładzie.