Dragon Ball: The Breakers. Wrażenia z beta testów© Polygamia | Karol Kołtowski

Beta Dragon Ball: The Breakers. Pomysł świeży, ale wymaga szlifu

08 sierpnia 2022

Dragon Ball: The Breakers to całkiem świeże podejście do gier osadzonych w świecie stworzonym przez Akirę Toriyamę. Wieloosobowy, asymetryczny multiplayer, zamiast gry RPG czy typowej bijatyki, to wybór nieoczywisty, a sprawdza się nawet nieźle.

Podczas pierwszego weekendu sierpnia odbyły się zamknięte beta testy Dragon Ball: The Breakers. Bandai Namco postanowiło całkowicie zmienić swoje podejście do gier, których akcja toczy się w jednym z najsłynniejszych uniwersów anime. Zamiast widowiskowej bijatyki czy obszernego RPG, mamy tu do czynienia z grą wieloosobową.

The Breakers stawia na asymetryczny tryb multiplayer. Rozgrywka toczy się w formacie siedmiu na jednego, gdzie celem drużyny ludzi jest przeciwstawienie się najeźdźcy. Akcja gry toczy się w "szwach czasowych", do których wciągani są jej bohaterowie. Opis fabuły może być dość trudny do zrozumienia dla osoby, która nie zna całego uniwersum, ale nie ma on żadnego wpływu na rozgrywkę.

Dragon Ball The Breakers - rozpoczynamy grę

Rozgrywkę w Dragon Ball: The Breakers rozpoczynamy od stworzenia własnej postaci. Zaraz po tym rozgrywamy krótki prolog, w którym uczymy się podstawowego sterowania i poznajemy zarys fabuły. Nasz bohater zostaje odnaleziony przez Trunksa w szwie czasowym. Trunks, jak przedstawiciel Patrolu Czasowego dba o porządek w czasoprzestrzeni.

Szew czasowy to swego rodzaju wycinek czasoprzestrzeni, z którego nie da się wydostać w inny sposób niż przy użyciu Super Wehikułu Czasu. Do jego uruchomienia niezbędne są klucze mocy. Problem stanowi fakt, że w szwach czasowych często przebywają najeźdźcy. Podczas beta testów dostępni byli Cell i Frieza. Zadaniem ludzi jest więc zdobyć i ustawić klucze mocy zanim zostaną zabici przez najeźdźcę.

Dragon Ball: The Breakers
Dragon Ball: The Breakers
Dragon Ball: The Breakers
Dragon Ball: The Breakers

Rozgrywka trochę chaotyczna

Pierwsze mecze w The Breakers były trudne. Mapa jest spora, nie do końca wiadomo, co należy robić i dokąd iść, a brak chatu czy komunikacji głosowej nie ułatwia współpracy. Po chwili jednak wszystko staje się jasne.

Rozgrywka toczy się w kilku fazach. W pierwszej ludzie poszukują kluczy mocy i ustawiają je we wskazanych miejscach. W tym czasie najeźdźca poluje na swoje ofiary. W poszczególnych stadiach rozwoju (każdy z nich ma ich cztery) pojawia się możliwość zniszczenia jednego z pięciu obszarów mapy, co wiąże się z uniemożliwieniem ustawienia klucza mocy w danym miejscu.

Faza druga polega na uruchomieniu Super Wehikułu Czasu. W zależności od tego ile kluczy mocy zostało ustawionych, wehikuł pojawia się szybciej. Czas potrzebny na jego uruchomienie można zredukować przez ręczne wspomaganie procesu, co może zrobić każdy z ocalałych. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ najeźdźca wciąż stara się wyeliminować swoich przeciwników. Co więcej, ma on możliwość przerwania procesu przyzywania Super Wehikułu Czasu.

Jeśli do tego dojdzie, przechodzimy do fazy numer trzy, w której ocalali mogą odblokować mniejsze wehikuły czasu i uciekać ze szwu czasowego w pojedynkę lub wraz z towarzyszami, którzy mogą do takiego pojazdu wsiąść.

The Breakers ma problemy z balansem

O ile zasady wydają się oczywiste i trudno się do nich przyczepić, o tyle problemy z balansem w istocie występują. Ocalali są w zasadzie bezbronni w stosunku do najeźdźców, przynajmniej na początku. Jedyną bronią przeciwko wrogom są wyrzutnie rakiet i przemiany.

Przemiana to przyzwanie ducha jednego z wojowników znanych z serii Dragon Ball. Początkowo dostępni są: Kuririn, Piccolo i Son Goku. W momencie takiej przemiany nasz bohater upodabnia się do wspomnianych postaci (przyodziewa ich strój, zmienia kolor skóry i włosów) i przez krótką chwilę dysponują dużą mocą, pozwalającą pozornie na konkurowanie z przeciwnikiem.

Dragon Ball: The Breakers
Dragon Ball: The Breakers
Dragon Ball: The Breakers
Dragon Ball: The Breakers
Dragon Ball: The Breakers

Niestety w postaci wojownika możemy spędzić maksymalnie kilkanaście sekund, a na ponowną przemianę musimy długo czekać. Jednocześnie najeźdźca może bardzo szybko pokonać naszego bohatera, co kończy się podwójną tragedią. Po pierwsze - odpada jeden z członków drużyny ocalałych, po drugie - każda ofiara przybliża najeźdźcę do transformacji w kolejną, potężniejszą formę.

W becie The Breakers spędziłem niemal cztery godziny. W tym czasie tylko raz widziałem zwycięstwo ocalałych. Co śmieszne - to ja byłem wówczas najeźdźcą. Trafiłem jednak na wyjątkowo zgraną ekipę - zanim się spostrzegłem, ustawiono już dwa klucze mocy, a do tego nigdy nie atakowano mnie w pojedynkę. Podczas tej rozgrywki pierwszy raz zobaczyłem, jak wiele mogą zrobić ocalali, jeśli atakują w dwie lub trzy osoby jednocześnie. Kolejnym wytłumaczeniem jest to, że była to moja pierwsza potyczka na mapie Namek, więc nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać.

W każdym razie mam wrażenie, że grając z przypadkową drużyną, zwycięstwo z najeźdźcą może graniczyć z cudem. Jeśli jednak przeciwstawi mu się zgrana ekipa, która będzie wiedziała, jak należy atakować, szala zwycięstwa może być przeważona bardzo mocno na ich stronę.

Na pewno nie będzie jednak łatwo zebrać zgraną ekipę do gry. Zorganizowanie siedmiu osób do gry to spore wyzwanie logistyczne. Z przypadkowymi towarzyszami rozgrywka jest dość losowa i dość trudna, ale mimo to gra się przyjemnie. Nie zauważyłem, kiedy minęły te cztery godziny bety.

Dragon Ball: The Breakers testowałem w wersji na PC w sobotnie popołudnie. Na skompletowanie ekipy czekałem maksymalnie kilkadziesiąt sekund, więc zainteresowanie betą musiało być spore. Zobaczymy, ilu chętnych do gry znajdzie się w październiku, kiedy gra ma zadebiutować.

Dragon Ball: The Breakers
Dragon Ball: The Breakers
Dragon Ball: The Breakers
Dragon Ball: The Breakers

Czasu już niewiele

Biorąc pod uwagę, że premiera The Breakers ma odbyć się już za dwa miesiące, twórcy mają już niewiele czasu na wprowadzanie zmian w grze. Jednak wydawca gry był pewnie świadom, że jest nad czym pracować, być może opinie płynące po zorganizowaniu bety pozwolą wskazać właściwy kierunek.

W to, że tytuł na siebie zarobi, nie wątpię. Sam pomysł na rozgrywkę wydaje się być wystarczający na co najmniej kilka godzin zabawy, a niska cena (w wersji na Steam The Breakers kosztuje 79 zł) zachęci fanów Dragon Ball do zakupu.

Jeśli twórcy nie wpadną na to, jak zbalansować rozgrywkę lub nie zaproponują wdrożenia do niej elementów, które pozwolą nagle odwrócić sytuację na mapie na korzyść jednej lub drugiej strony, nie sądzę, by był to tytuł długo żyjący. Mimo wszystko, jako wielki fan uniwersum Dragon Ball, chętnie przyjrzę się pełnej wersji The Breakers.

Karol Kołtowski, dziennikarz Polygamii

Udostępnij:
Komentarze (1)