Wielu twórców uspokaja, ale pandemia może mieć duży wpływ na produkcję gier

Wielu twórców uspokaja, ale pandemia może mieć duży wpływ na produkcję gier
23.04.2020 18:08
Wielu twórców uspokaja, ale pandemia może mieć duży wpływ na produkcję gier

Jednak nie jest tak kolorowo, jak niektórzy przekonują?

Coraz więcej firm w branży gier zmuszonych jest do przejścia na pracę zdalną. Chociaż czasami wygląda to cukierkowo, mamy już pierwsze dowody na to, że praca z domu ma negatywny wpływ na produkcję. Właśnie z tego powodu pecetowa wersja Death Stranding ukaże się później.

CD Projekt RED zapewnia, że praca zdalna nie wpłynie na pracę nad Cyberpunkiem 2077. Nie wszyscy jednak są takimi optymistami. Jak donosi Jason Schreier w tekście dla "New York Times", konsekwencje pandemii są widoczne w działaniu niektórych ekip.

Schreier nie wymienia, o jakie zespoły chodzi. Anonimowe źródła donoszą jednak, że w grę nie wchodzą opóźnienia, więc twórcy zmuszeni są wycinać zawartość. Co oznacza, że przez koronawirusa niektóre tytuły będą krótsze albo nie będą mieć funkcji, na które autorzy liczyli.

Death Stranding nie jest jedyną "ofiarą" nowej sytuacji. Już wcześniej przesunięto premierę The Last of Us 2 - wprawdzie Sony wspomniało o problemach logistycznych, ale być może chodziło też o to, by Naughty Dog nie musiało pójść na kompromisy.

Ewentualnym opóźnieniem w najbliższym czasie zagrożone jest przede wszystkim Ghost of Tsushima, które ma wyjść pod koniec czerwca. A więc w bardzo niepewnym okresie, o czym świadczy nie tylko raport Schreiera, ale też ostatnie przesunięcia premier. Być może zapewnienia, że pandemia nie pokrzyżuje planów twórców - płynące nie tylko z obozu CD Projekt RED, ale też twórców Baldur's Gate 3 - to próba uspokojenia sytuacji. Sytuacja jest na tyle dynamiczna, że wszystko może się zmienić.

Nie dotyczy to rzecz jasna wyłącznie branży gier. Już wiele filmowo-serialowych produkcji zostało opóźnionych, ekipy nie mogą też realizować zdjęć. Póki co spokojny jest tylko Netflix, który zapewnia, że w 2020 roku żadnych opóźnień być nie powinno. A to dlatego, że sposób dystrybucji, czyli wypuszczanie całych sezonów od razu, narzuca też inną metodę produkcji. Po prostu wszystkie najważniejsze seriale kręcone są z wyprzedzeniem, więc gigant ma "zapas". Jak duży? W postprodukcji jest aż 200 premier!

Netflix może spać więc spokojnie, o ile założymy, że pandemia przystopuje do końca 2020 roku. Jeżeli produkcja dalej będzie wstrzymana, to opóźnienia dotyczyć będą też filmów i seriali. A wiele wskazuje na to, że branża gier takiego szczęścia mieć nie będzie i skutki - nawet w postaci krótszych bądź "wybrakowanych" produkcji - odczuje wcześniej.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)