Poczynając od refleksów świetlnych, poprzez rozbłyski, skończywszy na dymie z walącego się budynku, silnik Frostbite 2, na którym działa „Battlefield 3”, zapewnia wspaniałe doznania wizualne. Gra prezentuje się wspaniale już na niskich ustawieniach, ale dopiero ludzie z odpowiednio mocnym sprzętem będą mogli się w pełni rozkoszować przepięknymi, różnorodnymi lokacjami, które są przepełnione godnymi podziwu detalami. Nocne etapy wyglądają niezwykle intensywnie; świecące fluorescencyjne znaki rozsiano po całym mieście, a ostre światło z latarni ulicznych utrudnia dostrzeżenie wrogów. Fale uderzające o plażę poniżej willi, którą odwiedzamy pod koniec gry, są niesamowite, tak jak mapa Operation Firestorm z multiplayera. Na maksymalnych ustawieniach „Battlefield 3” wygląda oszałamiająco. Silnik nie jest w żadnym razie doskonały. Napotkałem występujące ze ścian nogi ofiary, zobaczyłem martwych, wystających znad ziemi snajperów, obserwowałem moje nieżywe ciało przyczepione do maski jeepa, a nawet zauważyłem mojego kompana unoszącego się w linii prostej między jednym punktem a drugim, przenikającego przez ściany. Widziałem unoszące się w powietrzu doniczki, dostrzegłem przeciwników w swojej strzeleckiej pozycji długo po swojej śmierci i w niewiadomy mi sposób popełniłem samobójstwo, biegnąc na skraju krateru. Wszystkie te błędy są irytujące, ale nie psują gry. Psują za to immersję i stanowią źródło niepotrzebnych frustracji. [fragment dotyczy także wersji konsolowej - dop. A. P.] Na konsolach Frostbite 2 daje świetne wrażenia. Nie ewoluuje tak bardzo w stosunku do „Battlefield: Bad Company 2” jak w przypadku wersji PC, ale użycie światła, ciemności, dymu, ognia i refleksów świetlnych wciąż sprawia dobre wrażenie. Z powodu ograniczeń miejsca na płytach DVD, w wersji na Xboksa 360 „Battlefield 3” został podzielony na dwie części i oferuje opcję instalacji na dysku paczki HD, która waży 1,5 GB. Bez niej ujrzysz tekstury wyglądające jakby pochodziły raczej z 2001 niż z 2011 roku. Twarze Twoich kompanów, wzburzony ocean wokół lotniskowca, fluorescencyjne światła w nocnych miastach czy szczątki zniszczonych budynków - wszystko to wygląda świetnie. Niektóre tekstury potrzebują chwili na wygładzenie, ale generalnie „Battlefield 3” na konsolach wygląda wspaniale. Serię Battlefield od zawsze kojarzono z trybem multiplayer i również w tej odsłonie gra on pierwsze skrzypce. To już jednak trzeci raz (po „Bad Company” i „Bad Company 2”), gdy do cyklu trafia kampania. Jak wypada ona w „Battlefieldzie 3”? Powołując się na portal 1UP, który przyznał grze bliską maksymalnej notę A-, ledwie przyzwoicie: