Po ciekawym prologu, nastawionym na chłonięcie klimatu i powolną eksplorację (pokazano go przy okazji pierwszej zapowiedzi gry), ruszamy na wyprawę w głąb Indii, która jest wycieczką na Madagaskar z Uncharted 4 na sterydach. O wiele większy, półotwarty poziom, w którym to sami możemy zdecydować o kolejności wykonywania zadań (także pobocznych) wcale nie oznacza jednak większej zabawy. Wręcz przeciwnie - odejście od korytarzowych tras wykluczyło potrzebę kombinowania z tym jak wjechać pod daną górkę czy zabawy wciągarką. Ot, po prostu rozbijamy się po udostępnionym terenie, który nie jest jednak tak duży, żeby się w nim zgubić, a używanie mapy miało sens. Dodatki są dobrą okazją do eksperymentowania z formułą podstawowej gry - tutaj sandboksowy eksperyment wyszedł na pół gwizdka. Gdybym miał wybierać, to wolałbym tradycyjne "korytarze" albo prawdziwy rozmach i postawienie na otwartą strukturę gry. Tak czy tak, w każdym z czekających na eksplorację punktów czekają na nas wrogie bojówki (a to niespodzianka!). Boli nie tyle ich ostrzał, co przewidywalność.Dotyczy to też sporej liczby reżyserowanych wstawek, w których doświadczony gracz jest w stanie odgadnąć, co wydarzy się w następnej scenie. Chloe Frazer dostała się w niebezpieczny uścisk Asava, naszego głównego przeciwnika? Na pewno z pomocą zaraz nadciągnie znokautowana chwilę wcześniej towarzyszka przygody, Nadine Ross. Dotarliśmy do komnaty z ważnym fabularnie artefaktem? Atak bojowników jest więc tylko kwestią czasu, i to bardzo nieodległego.Schematy, które latami funkcjonowały w czasach PS3, zostały podkręcone do perfekcji w Uncharted 4, dodając różne linie fabularne, zwroty akcji, retrospekcje. A także wyrazistych bohaterów i rozsiane po całym globie miejscówki. Tutaj tego wszystkiego brakuje. Stosunkowo prosta historia osadzona w jednym miejscu nie urzeka, nie ma też zapowiadanego początkowo ciężaru gatunkowego wojny domowej. Główne bohaterki, będące fajnym tłem dla Nathana, bez niego wypadają natomiast blado. Jasne, są zróżnicowane, łączy je też specyficzna, ewoluująca więź. Dynamika ich dialogów, wzajemne relacje i docinki - nie jest to poziom, do którego latami przyzwyczajało nas Naughty Dog. Czy to w Uncharted, czy The Last of Us.