Tytułu (tym razem) brak
Popularność poprzedniego wpisu utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie jestem stworzony do blogowania. Spędziłem niemal cały wieczór na pisaniu oraz tworzeniu screenów i filmików pasujących do narracji. I wiecie co? Moja radosna twórczość, będąca prezentacją absurdów w grze Ghost in the Sheet, nie zainteresowała zupełnie nikogo. Tylko dwa z ośmiu filmików zostały w ogóle odtworzone (jedno, standardowe wyświetlenie jest oczywiście moje).