Trybuna Ludu

Trybuna Ludu
marcindmjqtx

22.03.2010 09:47, aktual.: 15.01.2016 16:14

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Trybuna Ludu to zebrane przez naszych moderatorów najciekawsze komentarze pod notkami i wpisy na naszych forach. Coś pominęliśmy? Dajcie nam znać.

Uwaga - zachowano pisownię cytowanej wypowiedzi.

Jedeman pod notką o echach kryzysu w rodzimej branży poruszył ważny temat - różnicę między pasjonatami a absolwentami uczelni, na przykładzie tworzenia gier.

Ile już razy słyszeliśmy wypowiedzi szefów studiów i znanych designerów, że porażającej większości absolwentów "growych" kierunków nigdy, przenigdy by nie zatrudnili? Znacznie bardziej przydatny dla games development jest człowiek po "zwykłych" studiach, pasjonat naprawdę dobry w tym, co robi. Czy jest programistą (wiadomo), czy architektem (level art/level design) czy znawcą literatury (dialogi, scenariusze), może stać się nieoceniony przy tworzeniu gier. A człowiek po studiach "growych"? Zna historię gier i cały proces ich tworzenia, mniej więcej tak, jak dobry dziennikarz branżowy. Oprócz tego na studiach wykonał trochę zadań z level designu, proste skrypty, jakieś graficzne pomysły i być może jakiś mały projekt flash'ówki. Można go w najlepszym razie zatrudnić jako testera albo młodszego asystenta producenta - JEŚLI jest naprawdę bystry i zorganizowany. Jednakże osobę o takich cechach można bezpiecznie zatrudnić i po prawie, dziennikarstwie i ochronie środowiska, bo też sobie poradzi. NIE MOŻNA natomiast przyjąć go na którekolwiek ze specjalistycznych stanowisk dotyczących dźwięku, programowania, grafiki etc. Mówiąc krótko - pasjonat po "zwykłych" studiach zjada 95% osób po studiach "growych". Więcej tutaj.

Pod kolejnym felietonem Zygmunta Miłoszewskiego rozgorzała dyskusja na temat najnowszego dzieła Quantic Dream. Głos w debacie zabrał bsokol75, opisując swoje wrażenia po ukończeniu Heavy Rain.

Ja na razie przeszedlem HR raz i mysle, ze kolejny raz zagram dopiero za pare miesiecy. Probujac grac troszke inaczej. Chyba to mial na mysli David Cage'e mowiac o jednorazowym przezyciu. Tak jak wraca sie do ulubionej ksiazki czy filmu co pare lat. Granie pare razy pod rzad rzeczywiscie moze rozczarowac. Co do jakosci fabuly, liniowosci to developerzy chyba sami ukrecili na siebie bicz stawiajac na filmowosc i jakosc wykonania. Podejrzewam, ze przy wstepnym designie i preprodukcji story bylo ciekawsze/bogatsze, ale rzeczywistosc produkcyjna zrobila swoje. Ale podobnie jak Wy najwiekszy zarzut mam do braku ciekawych zagadek i mozliwosci eksploracji. Kryminal powinien wysilic szare komorki. Spokojnie na tych lokacjach mozna bylo dolozyc troche gmerania po katach, pare lamiglowek, bardziej rozbudowanych dialogi. Niemniej jednak HR to mila odskocznia od strzelania i dobry krok w kierunku interaktywnej rozrywki jaka nie moga byc filmy czy ksiazki. Na przelom rzeczywiscie troszeczke za malo. Więcej tutaj.

W komentarzu pod artykułem o Blu-Rayu w Xboksie 360, a raczej jego zbawiennym braku j_uk_dev napisał o Rynku filmów na konsoli Microsoftu:

No z tym oglądaniem filmów z Video Marketplace ( a w sumie teraz to chyba Zune Marketplace się nazywa ), to tak różowo nie jest. Dwa razy wybrałem opcję strumieniowania i nawet na łączu 14meg było w cholerę spadków jakości, co kilka minut obraz wyglądał jak z youtube ( na początku Zune Player odpala test, który sprawdza czy łącze nadaje się do strumieniowania HD, moje się niby nadawało ;) ). Co więcej, nie można po dokonaniu wyboru czy chcemy strumieniować film czy go ściągnąć wybrać jeszcze raz w razie problemu właśnie ze strumieniowaniem. Co ciekawe - film można oglądać w czasie ściągania jeśli wybierzemy drugą opcję, ale trzeba się liczyć z tym, że przy zbyt wolnym łączu w pewnym momencie będzie trzeba sobie zrobić pauzę ;) Wybór filmów ( przynajmniej w UK ) nie jest zbyt duży. Generalnie podoba mi się koncept takiej "wypożyczalni", ale do perfekcji to jeszcze daleka droga. Bawiliście się kiedyś z VoD na konsolach? Jakie mieliście wrażenia?

Na koniec wypowiedź Voltaire'a 78, o wpływie trofeów/osiągnięć na motywację do dalszego odkrywania gry:

Odblokowywanie trofeów czy inne znajdźki powinny prowadzić do możliwości kupna w samej grze filmików galerii i innych fajnych dodatków, tak jest np. w serii Uncharted czy drugiej trylogii Prince of Persia. Odblokowanie czegoś fajnego bardziej motywuje do gry niż zarobienie wirtualnego sreberka czy platyny... Dalsza dyskusja tutaj.

W tym odcinku to wszystko. Pamiętajcie, żeby podsyłać ciekawe komentarze i wpisy na forum naszej moderacji. Z góry dziękujemy.

Obraz
Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)