"To już nie będzie Ubisoft", gdyby kontrolę przejęło Vivendi
Nam też by to nie pasowało.
Adam Piechota
Udostępnij
Gdy ostatnio wspominaliśmy o tym, że Vivendi nie ustaje w swoim powolnym acz stabilnym przejęciu Ubisoftu, narodziła się mała dyskusja na temat: co by takie przejęcie zmieniło? Bo przecież dość łatwo Francuzów zaszufladkować do tych wielkich korporacji, które - jak Activision z Call of Duty - gry łupią rokrocznie na tej samej formule, niszcząc całą kreatywność tej branży. Nieprawda to z co najmniej dwóch powodów. Pierwszy: formuła ulega przemodelowaniom, na nowy kierunek. Drugi: wskażcie jedną wielką firmę, która ostatnio wypuściła tyle nowych IP, co Ubi. Policzcie, ile tego było przez ostatnie dwa lata chociażby. Dlatego osobiście (i chwilowo) nie mam z nimi żadnej zadry. W tym roku bardzo ładnie wzbogacili growy horyzont. I w walce z Vivendi biorę ich stronę.
W krótkim wywiadzie z PCGamesN temat znowu poruszyła Anne Blondel, pani wiceprezydent Ubisoftu. "Nic nie byłoby już takie same" - powiedziała.