Everybody's Gone to the Rapture - recenzja
Na ekran wjeżdżają napisy końcowe. Rzadko oglądam je do końca, ale tym razem jest inaczej. Niby siedzę w swoim pokoju, ale myślami błądzę gdzieś daleko. Jeszcze długo będę składał poszczególne wątki opowieści studia The Chinese Room w całość. Jeszcze długo nie zbiorę się w sobie, by wygrzebać się z fotela, w który Everybody's Gone to the Rapture głęboko mnie wgniotło.