Możemy pochodzić po ulicach, zrobić zakupy w kilku sklepach oferujących kosmetykę i broń (swoją drogą, ceny w grze są chore) i... to wszystko. Większość obszarów zablokowanych jest płotami z napisem "Under construction", a w barze mającym być swego rodzaju centrum spotkań z innymi graczami możemy co najwyżej poprzyglądać się bandzie klonów w żółtych czapeczkach. Niestety, o nawet prostym kreatorze postaci nikt nie pomyślał. Rozumiem, że nie to jest teraz priorytetem, ale z drugiej strony - po pozostałych elementach nie widać, żeby było nim cokolwiek.Kiedy już się nachodziliśmy i napatrzyliśmy na rzeczy, na które nas nie stać, pora udać się ku gwiazdom. Nie ma jednak mowy o płynnym przejściu z powierzchni planety do przestrzeni kosmicznej. Trzeba wyjść do menu głównego i wybrać drugi z dostępnych modułów, czyli Crusader.Tym razem lądujemy na stacji kosmicznej, na której mamy dokładnie te same sklepy, co na powierzchni i terminal, z którego wybieramy nasz statek. I znowu, widoki są przepiękne, szczególnie kiedy staniemy przed dużym oknem wychodzącym na platformę startową i dalej, na wielką planetę, po orbicie której porusza się stacja.Teraz może stać się jedna z trzech rzeczy: albo gra się wysypie, albo komputer powie nam, że choć platforma jest pusta, miejsca dla naszego statku na niej nie ma, albo faktycznie wylecimy w kosmos.Zakładając, że jednak się uda, przed nami staje gigantyczny, otwarty wszechświat pełen innych graczy, sterowanych przez komputer pojazdów i kipiący od wszelkiej maści zadań.To znaczy kiedyś stanie, bo na razie poza lataniem po okolicach planety, naprawianiem satelitów komunikacyjnych, okazjonalnymi walkami z zupełnie niewymagającymi piratami i jedną misją fabularną, polegającą na doleceniu do źródła sygnału i odsłuchaniu audiologa, nie możemy w tym module zrobić absolutnie nic. Ach, jest jeszcze stacja kosmiczna, na której możemy postrzelać do innych graczy w trybie FPS. Byłoby to nawet przyjemne, gdyby nie fakt, że zbyt wielu osób tam nie znajdziemy, a sterowanie myszą działa tak, jakby ktoś bardzo nieudolnie próbował emulować pada.W ogóle wszystko działa dość słabo, bo Star Citizen albo co chwilę wyrzuca nas do pulpitu, albo się zawiesza, albo pokazuje, że GTX 1070 to słaba karta, bo na wcale nie najwyższych ustawieniach animacja potrafi spadać do 20 - 25 klatek na sekundę.