Z uKosa: Killzone 2. Gorzej być nie mogło
Pozazdrościłem chłopakom z Polygamii. W jakiejkolwiek formie nie poruszyliby tematu Killzone 2, czy to w recenzji, czy PolyTV, ilość odwiedzin przekręca licznik, a komentarzy jest tyle, że od scrollowania ekranu palec wskazujący w mig zostaje objęty ustawą o chorobach zawodowych. Dziś miałem pisać o Walentynkach, symbolice serca w grach wideo, mitologii Erosa i Kupidyna oraz najbardziej nieudanych związkach miłosnych w grach wideo z naciskiem na te zakończone przez najeźdźców z kosmosu, ale o tym mogę naskrobać zawsze. Okazji, by wskoczyć w nurt rwącej rzeki dyskusji o takim tytule, mogę już nie mieć.