Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeShadow Tactics: Blades of the Shogun – recenzja. Chodź, szogunie!

Chodź i zagraj w jedną z najlepszych skradanek tego roku.

Facebook Twitter Google Wykop

Pamiętacie serię Commandos, a później Desperados? W pierwszej mogliśmy pokierować członkami oddziału specjalnego podczas II Wojny Światowej. W drugiej wcielaliśmy się w rolę łowców nagród. Obie były skradankami, ale zupełnie innymi niż Metal Gear, Hitman czy Splinter Cell.

Platformy: PC
Producent: Mimimi Productions
Wydawca: Daedalic Entertainment
Dystrybutor w Polsce: Techland
Data premiery: 6.12.2016
Wymagania: Intel 4-rdzeniowy Intel/AMD 2,5 GHz, 4 GB RAM, nVidia GT640, Radeon HD7750
Grę do recenzji udostępnił dystrybutor, zdjęcia pochodzą od redakcji, śródtytuły wzięliśmy z utworu “King Bruce Lee karate mistrz” Franka Kimono

To bardziej “taktyczne skradanki”, gdzie zamiast wartkiej akcji mamy planowanie i ciągłe zastanawianie się, jak najlepiej wykorzystać dostępne umiejętności. I właśnie taką grą jest Shadow Tactics: Blades of the Shogun od małego studia Mimimi Productions.

Gdy trzeba będzie ja ciebie obronię

Tytuł garściami czerpie z wyżej wymienionych gier. Wszystko, począwszy od perspektywy, z której oglądamy rozgrywkę, przez mechanikę, dostępne postacie i zachowania przeciwników, a kończąc na charakterystycznym, zielonym stożku pokazującym pole widzenia strażników, wygląda, jakby żywcem wyjęto je z gier Spellbound i Pyro Studios.

shadow tactics
Zasada jest prosta: pełny kolor omijamy, w zacieniowanym tylko w przykucu

Mamy zatem pięciu, różniących się od siebie umiejętnościami, bohaterów. Mugen – silny samuraj, który bez problemu weźmie pod pachę dwóch martwych strażników po tym, jak zwabił ich rzuconą butelką sake i  jego zupełne przeciwieństwo – młoda i delikatna Yuki. Co prawda ledwo przeciągnie trupa po ziemi, ale za pomocą gwizdka spowoduje, że wejdzie prosto w rozstawioną przez nią pułapkę.

Do tego Aiko, “pani szpieg” potrafiąca przebierać się za służki lub kurtyzany i wtopić się w tłum, Hayato – shinobi z krwi i kości, odwracający uwagę rzuconym pod nogi przeciwnika kamieniem i wykańczający go shurikenem. No i oczywiście snajper, Takuma. Ze względu na wiek i brak nogi nie jest zbyt szybki, a w zwarciu w ogóle sobie nie radzi, ale świetnie rekompensuje to swoją snajperką i sympatycznym szopem, który zajmie wrogów podczas gdy reszta się przekrada.

W trakcie rozgrywania poszczególnych misji praktycznie nigdy nie będziemy mieli kompletu do dyspozycji i zostaniemy zmuszeni do radzenia sobie z tym, co mamy. Szczególnie, że zadania zaprojektowano tak, że zwykle osoba najlepiej do niego pasująca jest niedostępna.

Znam parę chwytów, ciałem zasłonię

Misje opierają się zwykle na tym samym schemacie. Zinfiltrować coś, czy to obóz przeciwnika, czy okupywaną przez niego wioskę, i albo kogoś zabić, albo podsłuchać, albo coś wykraść. Normalnie byłby to poważny minus, ale dzięki paru sprytnym zabiegom udało się uniknąć monotonii.

Dzięki paru sprytnym zabiegom udało się uniknąć monotonii.

shadow tactics
Słodkich snów

Na przykład mieszkańcy wioski mogą być nam przychylni bądź nie. W pierwszym przypadku zupełnie nie będą zwracać uwagi na nasze poczynania, w drugim polecą do najbliższego strażnika, gdy tylko zauważą coś niepokojącego. Kiedy indziej w trakcie misji spadnie deszcz, a kałuże utrudnią ciche poruszanie się. Noc z kolei znacząco zmniejsza zasięg widzenia przeciwników, ale źródła światła powodują, że zawsze będziemy widoczni.

Czasem też zostaniemy zmuszeni do uwolnienia jednego z naszych towarzyszy, zanim przejdziemy do właściwego zadania. Albo po zabiciu będącego celem daimyo mapa zapełni się patrolami, które skutecznie utrudnią ucieczkę.

"Tryb cienia" w akcji

Do tego dochodzi fakt, że każdą misję możemy przechodzić na różne sposoby, a do celu prowadzi więcej niż jedna droga i to od nas zależy, którą pójdziemy (choć klasyczna “droga Rambo” się tu nie sprawdzi). Możemy zdać się na siłę Mugena, zrzucając na przeciwnika głaz, albo spryt Aiko, która przejdzie między patrolami, by dorwać wadzącego reszcie ekipy strażnika. Możemy też połączyć ich umiejętności dzięki “trybowi cienia” umożliwiającemu proste kolejkowanie czynności i wykonanie ich przez kilka postaci w tym samym czasie.

No i najważniejsze. To niesamowite napięcie towarzyszące nam przez całą rozgrywkę. Czy zwabiony gwizdkiem Yuki strażnik pójdzie tak, żeby wdepnąć w rozłożone sidła? I czy w czasie, kiedy będzie umierał, jego kolega na wieży nie postanowi nagle spojrzeć w tę stronę? Albo czy z pobliskiego budynku nie wyjdzie wieśniak, który z przerażeniem pobiegnie po straże? I czy na pewno wszystko dobrze wyliczyliśmy?

shadow tactics
Po każdej misji widzimy podsumowanie z naszymi osiągnięciami

Mimo powtarzalnego charakteru i faktu, że jedną przechodzi się średnio półtorej godziny, misje nie nudzą się.

A może lepiej delikwenta ominąć, bo nie ma jak schować ciała? Gdzieś z tyłu głowy ciągle mamy świadomość, że jeśli przeciwnik podniesie alarm, misja zakończy się porażką. Nagle na mapie pojawi się tyle wojska, że jak byśmy się nie starali – przekraść się nie da. Chyba, że zanim ktoś do końca zorientuje się co zaszło, szybko dorwiemy go innym bohaterem. Ileż to razy zdarzało mi się, że sytuacje ratował na przykład Takuma, który szybko zdejmował swoją snajperką pojawiających się nagle strażników.

To wszystko powoduje, że mimo powtarzalnego charakteru i faktu, że jedną przechodzi się średnio półtorej godziny, misje nie nudzą się. Twórcy bardzo zadbali też o szczegóły i czasem można zostać wykrytym przez własne niedopatrzenie. Jak wtedy, gdy wlazłem w sam środek stada kaczek, które swym kwakaniem ściągnęły okolicznych strażników.

Ciosy karate ćwiczyłem z bratem

Mamy możliwość szybkiego zapisu gry w dowolnym momencie i wierzcie mi, często będziecie z niej korzystać.

Ci z kolei dzielą się na trzy rodzaje. Standardowy strażnik jest, co tu dużo mówić, przygłupem. Kiedy Mugen podrzuci mu pod nos flaszkę, ten podejdzie do niej z tekstem w stylu “tyle wygrać”. Poleci też wszędzie, gdzie usłyszy jakikolwiek hałas, opuszczając swój posterunek i umożliwiając bohaterom spokojne przejście.

Kiedy strażnik założy słomiany kapelusz, staje się… strażnikiem w słomianym kapeluszu. Nie wiem, może to kwestia ochrony przed słońcem przygrzewającym w głowę, ale dzięki temu zabiegowi jego iloraz inteligencji nieco rośnie. Nie da się go zwabić gwizdkiem, hałas odciągnie jego uwagę tylko na chwilę i nie ma mowy, by oddalił się od swojego miejsca. No chyba, że zobaczy trupa, ale wtedy zwykle czeka nas wczytanie gry, bo mapa szybko zapełni się posiłkami. Na szczęście mamy możliwość szybkiego zapisu gry w dowolnym momencie i wierzcie mi, często będziecie z niej korzystać.

Na szczycie łańcucha pokarmowego stoi natomiast samuraj. No, ten to już kawał przeciwnika i nie chodzi tylko o rozmiar. Nie dość, że nawet Aiko w przebraniu go nie oszuka, to jeszcze jak już coś wzbudzi jego podejrzenia, nie odpuści, dopóki nie znajdzie podejrzanego. Żeby tego było mało, w walce jeden na jeden pokona go tylko Mugen. Reszta musi kombinować. Na przykład Takuma strzeli do niego ze swojej snajperki, a zanim ten otrząśnie się z szoku, szybko doskoczy Hayato i dokończy robotę swoim ostrzem.

Ja jestem King Bruce Lee Karate Mistrz
shadow tactics
Tego typa lepiej po prostu unikać

Akcja Shadow Tactics rozgrywa się w okresie Edo, czyli podczas procesu centralizacji władzy w Japonii. I choć w grze nie występuje Tokugawa Ieyasu, to nasz zleceniodawca przypomina go w każdym calu. Też do władzy doszedł siłą i też ma ukrytych wrogów. W grze jest to tajemniczy Kage-sama, który jako jeden z niewielu sprzeciwia się rządom nowego szoguna.

To w zasadzie tyle, jeśli chodzi o fabułę. W przerwach między misjami przenosimy się do siedziby Mugena, gdzie bohaterowie planują swoje kolejne ruchy, czasem rozmawiamy z szogunem, a w trakcie misji możemy dowiedzieć się co nieco o członkach zespołu z rozmów, jakie między sobą przeprowadzają.

Mało? A po co więcej? Ten tytuł to nie skomplikowana historia, wybory moralne i rozbudowani bohaterowie. To przede wszystkim świetna skradanka pokazująca, że nie potrzeba widoku zza pleców bohatera, wybuchów i akcji rodem z filmów… akcji. To olbrzymie napięcie towarzyszące przez całą grę i ciągłe zadawanie sobie pytania: “Czy przewidziałem wszystko?”. A potem uświadamianie sobie, że tak się nie da, że praktycznie zawsze coś pójdzie nie tak i będzie trzeba improwizować. Albo wczytywać grę i poprawiać swój plan.

To gra przemyślana od początku do końca, niezostawiająca niczego przypadkowi. To gra trudna, ale dająca olbrzymią satysfakcję z każdej zakończonej sukcesem akcji. To w końcu gra nie tylko o skradaniu się, ale przede wszystkim planowaniu. I to na wiele kroków naprzód, więc o otwartej walce z przeważającymi siłami wroga możecie zapomnieć, bo to zwyczajnie się nie uda. To po prostu gra, w którą zagrać trzeba.

ZAGRAĆ?
TRZEBA
5.0

7
Dodaj komentarz

Login by skomentować
6 Komentarze
1 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
konbezzebow321
Użytkownik

Pierwsze słyszę, ale zostałem zachęcony. Wygląda cudnie.

yottahz
Użytkownik

Ja czekam aż się pojawi wersja na konsole, grałem i w Commandos i w Desperados i to były piękne gry 🙂

ZeusEx
Użytkownik

Plus za Franka Kimono. Właśnie słuchałem go znów ostatnio. Dobry klasyk nigdy się nie starzeje.

Wuuush
Użytkownik

wpisuje na listę must have , ale po przecenie 😀

Vries
Użytkownik

gra zapowiada się ciekawie ale nieciekawie się przegląda ten artykuł. 🙁 Na jaką rozdzielczość był robiony? Ten filmik to mi się na monitorze nie miesci >_<

pear
Użytkownik

Miło zobaczyć na głównej jakąś dobrą grę. Spodziewałem się, że cała zostanie obsrana FF XV, żeby kasa się zgadzała.