Zmien skórke
Logo Polygamii

Resident Evil 7 nie zrealizował celu sprzedażowego, ale to Dead Rising 4 zaliczyło konkretną wpadkę

Bakerowie siadają do kolacji na smutno. Nie zazdroszczę ich gościowi.

Choć trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że sam fakt niezrealizowania założeń wydawcy można zwalić też na zbyt wielki optymizm Capcomu. Firma założyła sobie, że do końca roku fiskalnego Resident Evil 7 trafi do 4 milionów nabywców. Ryzykowne, biorąc pod uwagę fakt, że z jednej strony gra zrywała nastawionymi na akcję poprzedniczkami, wracając do korzeni, a z drugiej – oferowała perspektywę FPP. Odważne decyzje projektantów mogły być mylące zarówno dla starych fanów serii, jak i ciekawskich “świeżaków”.

Dużo łatwiejsza do sprzedaży, bo tak bardzo filmowa, “szóstka” w ciągu całego sklepowego żywota (od 2012 roku!) znalazła przecież 6,8 miliona. Bakerowie do 4 baniek nie dobili, ale zabrakło im do nich tylko 500 tysięcy. Gra sprzedaje się wolniej od poprzedniczki, ale Capcom jest zadowolony. Mówimy wszak o sprzedaży zaledwie przez dwa miesiące, bo rok fiskalny kończył się wraz z marcem. Premiery kolejnych dodatków na pewno pozwolą poprawić ten wynik.

Optymizm gaśnie przy wynikach Dead Rising 4. Sequel, który trafił na PC i Xboksa One miał rozejść się w nakładzie 2 milionów. Niestety, nie wiadomo jak wiele mu do tego celu zabrakło. Ale musiała być to spora liczba, bo Capcom postanowił się nią nie dzielić. Firma przyznaje tylko, że sprzedaż była poniżej oczekiwań.

Łaska fanów zombiaków na pstrym koniu jeździ. Ale jest pociecha w fakcie, że odważne decyzje w przypadku Residenta okazały się właściwe. Może właśnie ich zabrakło w przypadku przygód Franka Westa – sequela tak bezpiecznego, że chyba niekoniecznie potrzebnego.

Maciej Kowalik

Więcej na temat:

14
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
4 Komentarze
10 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
MrDraiger
Użytkownik

Wyjdzie Dead Rising 4 na PS4 to się sprzedaż poprawi 🙂

hadxmen
Użytkownik

Biorąc pod uwagę jak mierną produkcją było DR dziwi mnie, że aż tyle się tego sprzedało.

Mam nadzieję, że RE7 nie będzie ostatnią produkcją zrobioną w takim stylu.

TurboGad
Gość
TurboGad

Ja kupiłem DR4 przy pierwszej obniżce ceny na wersję cyfrową. Kupiłem, bo serię cokolwiek lubię (ale bez przesady, DR2 olałem, a jakby nie olał zasadniczej gry, to na pewno bym nigdy nie poświęcił ani złotówki, ani minuty życia na “Off The Record”). Pograłem i uświadomiłem sobie, że lepiej bym zrobił jakbym te pieniądze przeżarł i przepił. Sama gra jest poprawna, ale formuła została w całości wyczerpana przez DR3.

simpson
Użytkownik

nie dziwne, skoro RE7 całkowicie odbił od korzeni na rzecz popularności i mody na indie horrory

Adam Piechota
Administrator

simpson, ładnie się wyłożyłeś tutaj. Dziwne, że kilka miesięcy po premierze nadal trzeba kogoś przekonywać, że “siódemka” jest pierwszym prawdziwym Residentem od “trójki”. (lubię RE4, ale to przecież był wtedy gigantyczny eksperyment)

simpson
Użytkownik

wiesz, że to tylko Twoje zdanie i fanów outlasta? Jestem fanem rezydentów i moim zdaniem więcej z korzeni ma 6stka niż 7ka 😉

hadxmen
Użytkownik

Ta gra ma więcej wspolnego z RE niż z wszelkimi Outlastami/Amnesiami razem wziętymi. Nie wiem jak trzeba być slepym, aby tego nie widzieć.

s.p.
Użytkownik

Nie unoście się. simpson to słaby trol

simpson
Użytkownik

no pewnie widok pierwszoosobowy to największa wspólna cecha. Nie wiem jak trzeba być niedorozwiniętym umysłowo, żeby wyrażać własną opinię

simpson
Użytkownik

s.p bitch please

Adam Piechota
Administrator

Outlast i Biohazard mają ze sobą wspólną wyłącznie perspektywę.

simpson
Użytkownik

perspektywę trzepania kasy, bo to ukłon w stronę fanów 1osobowych horrorów, które o dziwo są ostatnio popularne

hadxmen
Użytkownik

Co widać po sprzedaży 7ki, która jest wyraźnie słabsza od upośledzonej, nastawionej na tanią akcję, niczym nie zaskakującej szóstki.

dziuga666
Użytkownik

ciężko przegrać z takim crapem jak dr4