Raz w jedną, raz w drugą

Raz w jedną, raz w drugą
Freszu

26.07.2016 22:24, aktual.: 06.09.2016 17:51

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Mam tendencje do zmieniania frontu w wojnie pomiędzy Elektronikami i Konami. Nie tylko dlatego, że lubię i szanuje obie marki, ale też z powodu wywracania do góry nogami grywalności FIFY oraz PES'a przez ich deweloperów już co roku przez jakieś 3 lata. Dawno, dawno temu, kiedy piksele były większe, seria Kanadyjczyków była traktowana jak zabawka dla dzieci, a poważni gracze młócili w PESy, najczęściej na swoich peesdwójkach. Jednak wraz z Fifą 11 coś się zmieniło. Dobrze znany kolega Realizm zapukał do Electronic Arts i został już tam na dobre. Jeszcze do połowy 2014 roku jedynym słusznym wyborem był symulator od EA, ale kiedy Japończycy wydali PES'a 2015 ludzie przypomnieli sobie złote lata Pro Evo w tym legendarną "szóstkę". Dziś jest to bardzo wyrównany pojedynek.

Obraz

"Chwileczkę, przecież obie firmy wypuszczają to samo co rok".

Dla laika - tak. Dla czynnego użytkownika obu tytułów - i tak i nie. Z jednej strony deweloperzy ograniczają się do wprowadzania zmian w AI, fizyce piłki i okazjonalnego upgrade'u silnika, czyli zmian, które równie dobrze można by było dokonać poprzez update'y. Jednakowoż takie drobne zmiany wymagają uczenia się prowadzenia akcji i gry w defensywie od nowa. Przykładowo: w Fifie 14 nie zaobserwowałem prawie niczego nowego względem poprzedniczki oprócz poruszania się graczy po boisku. Jakby wsadzono 11 rzeźb z mydła i kazano im biegać. Nie mogłem poczuć ciężaru zawodników. W piętnastce poprawiono to, ale goalkeeperzy bardzo brawurowo odsuwali się od linii bramkowej, co wykorzystywano do strzelania kuriozalnych goli z połowy boiska (nie tylko, Fifa 15 była bardzo rozregulowana pod względem rozgrywki). Japończycy usprawniając formułę ciepło przyjętej odsłony 2015, rok później wydali po prostu ulepszoną poprzedniczkę.

Obraz

Po co zmieniać, skoro jest niemal idealnie?

Prawdopodobnie nigdy nie było i nie będzie perfekcyjnie, bo też oba tytuły muszą nadążać nad oczekiwaniami graczy, także w kwestii wizualnej. FIFA ostatnimi czasy wprowadza nowe silniki fizyki, które po prostu trzeba skalibrować pod publikę. PES leczył rany po silnym ciosie od rywala 6 lat temu. Teraz Kanadyjczycy zaprosili Frostbite do swojej symulacji, ale co robi Konami? Po wytyczeniu własnej ścieżki szybkiej, arcade'owej wręcz rozgrywki dostajemy informację, że PES 17 będzie wolniejszy i wymagający bardziej statycznego "rozklepywania" piłki, zbliży się więc do konkurencji.

Trudno stanąć po jednej stronie barykady i zostać tam dłużej niż rok, skoro giganci chyba wymieniają się pomysłami. Patrząc na to teraz zupełnie nie rozumiem taktyki prowadzonej przez czerwonych. Nic tylko czekać do września i znowu stanąć przed dylematem: FIFA czy PES?

Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)