W kalejdoskopie: Prototype
Prototype ma pecha. Albo inaczej - ja mam pecha. Akurat, gdy wychodziłem z uczelnią na prostą i miałem więcej czasu na zabawę przy konsoli, akurat gdy na mojej półeczce wylądowało całkiem sporo nowych gier, akurat gdy byłem w połowie przechodzenia Prototype i już zaczynałem zastanawiać się, jak ocenić tę grę... Zgadliście, padł mi Xbox. I cały misterny plan poszedł do lasu. Tak więc moja recenzja umarła, ale inni dziennikarze mieli więcej szczęścia. Zobaczmy, jak spodobał się im Prototype.