Powrót Króla ( chyba ) 

Chciałem o tym napisać już od dłuższego czasu.

Obrazek

Lubię Duke Nukem Forever.

Nie jest to gra wybitna, nie jest nawet dobra. Nie jest też tragiczna do szpiku kości. Jest ponad przeciętna. Tylko i aż. Jest też grą która dała mi dużo radości w długie zimowe wieczory, zarówno w singlu, jak i multi. Mimo ciągłych lagów, niewyważenia niektórych broni i problemów z mikrofonem, bawiłem się bardzo dobrze, a przecież o to chodzi w grach wideo żeby się nie nudzić, prawda ?

Dlaczego piszę te słowa ? Na stronie DukeNukem.com pojawił się licznik, a wraz z nim bardzo ożywił się PR “Djuka” na Facebooku i Twitterze, robiąc przy okazji duży szum. Może to oznaczać że prawdopodobnie nowa gra z mięśniakiem w roli głównej zostanie zapowiedziana. I tu zaczęły się uzasadnione lęki ludzi, żeby "Djuka" zostawić w świętym spokoju, jako legendę. Czemu ? Ano bo boją się o jakość nowej gry już teraz. Dlaczego pytacie ? Ano jest parę powodów...

Pierwszym może być fakt że Gearbox ma ostatnio kiepską passę jako developer. Alien: Colonial Marines śni się im po nocach, a porażka finansowa Battleborna boli jak cierń który wpadł pod paznokieć. To wciąż jednak firma która robi świetne Borderlands, i odratowało przed zatopieniem markę Homeworld, więc to nie jest zbyt mocny powód by martwić się o jakość Duke Nukem 5. Drugi niestety jest poważniejszy.

Chciały żaby króla, a dostały bociana...

Duke Nukem Forever był robiony w bólach ( albo w dużym 3D Bulu :) ) przez prawie 15 lat. Ciągłe zmiany silników, brak daty wydania zamieniły grę w żart już przed wydaniem i gdyby nie wykupienie praw przez Gearbox, upadek ( chwilowy ) 3D Realms, i ciąg kłótni producenta z wydawcą ( Take-Two ), Forever pozostałby tylko tym smutnym corocznym żartem na 1 Kwietnia. Trzeba wam jednak wiedzieć że gra sama w sobie, skończona była już 2 lata przed wydaniem gry i to jeszcze przez zespół 3D Realms. Gearbox wziął to co miał, dostosował do konsol i sprzedał jako swoje. I to na tą biedną firmę został zrzucony cały recenzencki szlam, bardzo niesłusznie według mnie. Żeby nie było, DNF ma ogromne wady. Design niektórych leveli, ciągłe loadingi, nie najlepsza grafika, duże spadki animacji w niektórych miejscach to tylko parę z nich. Co nie zmienia faktu że grało się w to całkiem przyjemnie. Niestety moja opinia jest w zdecydowanej mniejszości i gro ludzi spoglądając na recenzje albo porównując DNF z innymi grami na rynku, prosi żeby zostawić “trupa” w spokoju i zostawić go w pamięci jako Duke Nukem 3D. I na chłopski rozum mają oni rację, lecz nie do końca…

Umarł Król, Niech Żyje Król... Czy obawy szarych ludzi okażą się prawdą, a czy może zaskoczy ich realizacja moich optymistycznych braków obaw. Tego wszystkiego dowiemy się po premierze nowej gry z królem, jeżeli to odlicza ten cholerny licznik. Czas zrobić zapas gum...

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ