Poszedłem do kina posłuchać muzyki - Suicide Squad
Legion (hihi) Samobójców nie jest taki tragiczny jak piszą recenzenci. Co więcej, jest oceniany przez publiczność dosyć przyzwoicie. W czym tkwi problem? Oczekiwania? Moje nie były wygórowane, a myślę że świadomi ludzie nie powinni kategoryzować filmu reżyserowanego przez, nie oszukujmy się, przeciętnego w swoim fachu Davida Ayera (Furia, Dzień Próby) jako mesjasza tworów o superbohaterach (Mroczny Rycerz nigdzie się nie wybiera). Może rozchodzi się o "za mało Jokera, co to za Joker Squad bez niego :<<<"? We wszystkich komiksach nie pojawiał się w szeregach Task Force X, w filmie pełni funkcję podtrzymania backstory dr. Harleen Quinzel i robi to dobrze (w każdym razie prezentuje się inaczej niż Ledger, Nicholson czy Romero). Głównym problemem jest... Chwileczkę, przed dziegciem - trochę miodu. W uszach.