Dla mnie - na "ósemce". "Dziewiątka" miała czar, ale nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że gram dziećmi i ogólnie fabuła była taka jakaś bardziej... disneyowska. "Dziesiątka" była chyba całkiem niezła, ale nie grałem. Natomiast mam zamiar zakupić sobie wersję HD na PS4 i kiedyś na pewno nadrobię. "Dwunastka" już zbyt przypominała mi MMO, to nie było to. Na "trzynastkę" okrutnie czekałem, sprowadziłem sobie nawet wersję japońską przed przemierą anglojęzyczną i... ogromny zawód na każdym polu, muzycznym też. Wtedy tak naprawdę Final dla mnie umarł. Teraz iskierka nadziei powróciła, bo XV na horyzoncie, a postanowiłem nie grać w żadne dema. Liczę, że to będzie naprawdę dobra gra, zobaczymy.Lubię silne kontrasty w naszej branży. Cieszę się, gdy poznaję fana horrorów, który lubi pogrindować w jakichś erpegach. Bo w moim odczuciu zainteresowanie więcej niż jednym gatunkiem jest czymś niezbędnym. To tak, jak gdyby jakaś osoba bez przerwy oglądała komedie z Adamem Sandlerem. Można, jasne, tylko trochę szkoda tego wszystkiego (dużo lepszego, swoją drogą), co przelatuje bokiem. Czy jest jeszcze jakiś gatunek gier, do którego na przekór wszelkiej logice masz silne uczucia? Taki, którym zaskoczysz każdego, kto próbuje ułożyć sobie twój obraz w głowie?Visual novels. Może dlatego, że pożeram książki, to i czytanie na ekranie również mi sprawia przyjemność. Ostatnio Steins;Gate, Higurashi no Naku Koro ni (zaraz po obejrzeniu anime), nie mogę się doczekać na Psycho-Pass (pierwsze sezon anime był naprawdę dobry). Może też dlatego, że jestem wielkich fanem przygodówek, tych klasycznych. Więc z radością sięgam po kolejne gry Wadjet Eye (ostatnio Technobabylon). Co ja bym dał za jakiś remake Blade Runnera…Chwilę temu premierę miał dodatek do Layers of Fear, Inheritence. Czy i przy nim pomagałeś chłopakom z Bloobera?Tak jest, pomagałem przy sound designie i stworzyłem trochę nowych tracków. Fabuła jest nowa, przedstawia inne spojrzenie na wydarzenia z podstawki, więc trzeba było to odpowiednio podkreślić. Nie ma tam jednak zbyt wielu melodycznych rzeczy, większość ma po prostu ryć psychę.Troszkę więcej, proszę. Jeżeli dobrze kojarzę, w dodatku poznajemy perspektywę córki bohatera Layers of Fear. W podstawce rozdział "o dzieciach" to w mojej opinii najjaśniejszy moment całej gry. A jego finał, z pozytywkową melodyjką w pokoju dziecięcym, zainicjował naszą rozmowę. Nie wierzę zatem, że zabraknie chwil bardziej lirycznych. Czy jako muzyk miałeś możliwość zobaczyć najpierw całość materiału, nim rozpoczęliście pracę nad dźwiękiem? Co osobiście o Inheritance sądzisz?Myślę, że pod wieloma względami dodatek jest lepszy, bardziej przemyślany niż podstawka. Tylko krótszy. Chłopaki zdecydowanie tworzą coraz fajniejsze rzeczy.Niestety, nim rozpoczęliśmy pracę nad dźwiękiem, niewiele mogłem zobaczyć, właściwie tylko zarys fabularny. Wtedy mógł powstać motyw przewodni dodatku (na skrzypcach). Potem dopiero kawałki zaczęły się układać w całość, a ja dostawałem kolejne filmiki do udźwiękowienia i wymyślenia motywów. Jest trochę liryki, ale generalnie dodatek to taka podróż wgłąb psychiki córki malarza. A nie da się ukryć - jest ona trochę zwichrowana.Chciałbym także wrócić do Kholata. Jak wspominasz ten etap? Wydaje mi się, że pozostanie dla ciebie niezwykle istotnym momentem kariery, wszak wtedy namówiłeś Mary do zaśpiewania jednego z najpiękniejszych utworów, do których dołączyła swój podpis. To żadne podlizywanie z okazji rozmowy, stworzyliście tam coś pięknego. Ani trochę nie żałujesz, że nie poczekałeś z "Farewell" na jakąś światową okazję? Czy dobrze mu właśnie w takiej mniejszej produkcji dla bardziej grzebiących graczy?Dzięki! Cieszy mnie bardzo, że tak Ci się podoba, to miłe. Wiesz, jest tak trochę, że te mniejsze produkcje mają mniejsze przebicie w branży. Początek był faktycznie dość wolny, ale ścieżka dźwiękowa zaczęła stopniowo nabierać sporej popularności w Sieci, co przełożyło się również w odwiedziny na moim profilu. Spóźniliśmy się, niestety, na różne konkursy na najlepszy song w grach roku 2015, natomiast cała muzyka dostała kilka nominacji za najlepszy soundtrack, co mnie bardzo ucieszyło i mocno podbudowało, że to dobry kierunek.Masz nadal kontakt z chłopakami z IMGN.pro? Macie zamiar razem jeszcze kiedyś pracować? Kholata 2 bym się nie spodziewał, ale wątpię także, by pierwowzór pozostał jedynym horrorem w ich portfolio. Minęło już wystarczająco dużo czasu, by mieć pewność, że nad czymś właśnie powoli kończą pracę. Razem z tobą?Oczywiście! Z teamem IMGN.pro pracuje się świetnie, to praca pełna pasji i serca. Bardzo sobie cenię to, że zawsze mam pełną swobodę, w którą stronę pójdę w muzyce. Teraz pracujemy wspólnie nad kolejnym horrorem - HUSK, który jest czymś z pogranicza miasteczka Twin Peaks i Silent Hilla. Muzycznie - myślę, że powinno być całkiem ciekawie, w Kholacie było sporo pianina, tutaj za to będzie więcej gitar. Jest jeszcze dość głośna produkcja powstająca przy współpracy z Fool's Theory - Seven, do której wraz z Marcinem Przybyłowiczem (Wiedźmin 3) mam przyjemność tworzyć muzykę.Zawsze gdy rozmawiam z muzykiem, interesuje mnie, czy mamy choć kilka wspólnych zespołów. Czy człowiek, dla którego dźwięk jest nie tylko rozrywką, słucha takich "normalnych" zespołów, jak reszta śmiertelników. Czy jest szansa, że widzieliśmy się, nie wiedząc o tym, na koncercie Radiohead, Archive, Muse, Moderata lub Gojiry. Słowem - czego słuchasz poza światem soundtracków?Ha, dobre pytanie. Słucham dość dużo, ale najczęściej podczas powrotu ze studia i pod koniec dnia najbardziej lubię... ciszę. Jadąc samochodem słucham już tylko silnika, dźwięki mnie męczą. Ale w luźniejszych dniach jak najbardziej, jestem z tej starszej szkoły, którą zaszczepił mi tata. Radiohead jak najbardziej. Tool, Pink Floyd, Steven Wilson, Porcupine Tree, Electric Light Orchestra, Archive, Peter Gabriel. Ostatnio lubię puścić trochę jazzu na rozluźnienie. Obok Kenji Kawaia, który jest moim muzycznym guru od lat, zawsze uwielbiałem i podziwiałem Davida Bowiego. Jego niedawna śmierć była mocnym ciosem. Bardzo liczyłem na koncert w Polsce.Soundcloud Arka znajdziecie tutaj.