Początek

Strona głównaPoczątek
12.07.2016 20:15
Początek
Berithi
Berithi

Początki zawsze bywają trudne...

Ma pamięć jest dziurawa niczym ser szwajcarski i chociaż jestem młody, to z trudem przychodzi mi przywołanie jakiejś istotnej rzeczy z przeszłości, jak chociażby pierwsza odpalona gra w życiu. Ale całe szczęście nie wyzbyłem się jeszcze tej wiedzy, ponieważ wiem co to takiego było.

Abstrahując zupełnie od starożytnego Pegazusa(przy którym bawiłem się świetnie), doznałem szoku widząc swój pierwszy PECET! Był to dla mnie szok porównywalny z tym, który odczuwają astronauci latając w kosmos. Kompletnie różne światy! A jaka ekstaza i radość! Jednakże krótka, bowiem szybko zorientowaliśmy się(wraz z bratem), że nie bardzo wiemy co z tym zrobić. Jak włączyć? Co kliknąć? A nie wybuchnie? Z pomocą przyszedł sąsiad zza ściany a razem z nim Windows XP. No i Project I.G.I.

Pierwsze marzenie? Zostań elitarnym komandosem SAS!

"Project I.G.I. I'm going in" to nie tytuł wiekowy. Wręcz przeciwnie - wydany zaledwie 16 lat temu, z nastaniem nowego stulecia. Znam o wiele starsze, ale do nich "dojrzałem" później, natomiast ta niezobowiązująca strzelanka FPP okazała się idealną pozycją na start. Fakt, jest tam trochę taktyki, lecz wcale nie tak dużo, by 8-letnie dziecko nie poradziło sobie z naciskaniem na strzałki(rzecz jasna nie potrafiłem ustawić sterowania) i pstrykaniem w myszkę. Nawet cele były jasno przedstawione, oparte być może na utartym schemacie, polegającym na infiltracji terenu oraz neutralizacji wroga , ale i tak byłem wniebowzięty.

14 ciekawych misji. Wszystkie wyposażone w super klimat.

Jako agent jednostek specjalnych SAS, naszym ogólnym celem jest powstrzymanie rosyjskiej mafii przed dalszym handlem nielegalną bronią oraz pojmanie osoby, która za ten haniebny czyn odpowiada. Po drodze jednak napotykamy na przeróżne elementy układanki, tworzące jasny obraz tego, że w grę wchodzi o wiele więcej, niż dystrybucja ruskich kałachów. Całym systemem działania zarządza nasza operatorka z bazy, my natomiast jesteśmy od tzw. "brudnej roboty". Występuje tu również wiele elementów typowych dla świata szpiegowskiego: pozyskiwanie agentów, zbieranie dowodów przestępstwa, itp.

Grafika nie powala, ale ona naprawdę nie była wtedy ważna!

Pod względem fabularnym Project I.G.I. zostało naprawdę pomysłowo napisane, również lokacje wydawały się wiernie odwzorowywać przykładową bazę wojskową lub inny ośrodek prezentujący siedzibę wroga, czy to wieże transmisyjne, czy lotniska - po wszystkich można było poznać, że nie jesteś tu mile widziany. Sen z powiek spędzała mi natomiast SI wroga i poziom trudności całej gry. Wymagający, w jakimś stopniu satysfakcjonujący, niestety też irytujący. Przeciwnicy zadawali mi ogromne obrażenia nawet pojedynczym strzałem, a jedyną możliwością ewentualnego wyprzedzenia ich ruchów był dosyć gromki wydawany przez nich okrzyk: "Hey, you!" Ale zawsze się spóźniałem, a apteczek było...cóż, jak na lekarstwo. Ponadto gra potrafiła robić z gracza zwykłego głupka. Na przykład trafiając celnie w głowę wrogowi, nie wzbudzałem podejrzeń u jego sojuszników, stojących tuż przed nim! Gdy już zostałem wykryty, wystarczyło unieszkodliwić wszystkie alarmy i kamery, sprawa kończyła się bez echa. Brakowało także różnorodności w rozplanowaniu bandziorów po mapie, którzy poruszali się po określonych sektorach cały czas tak samo, jakby mieli wyrysowaną linię, wzdłuż której powinni iść. Dlatego też łatwo można było spamiętać ich pozycje, dzięki czemu daną misję powtarzałem maks. 3 razy w przypadku niepowodzeń.

Szarża nożem oszuka każdą SI.

Reasumując, Project I.G.I. otworzył w moim wypadku ogromne wrota elektronicznej rozrywki i szeroko rozumianego gamingu. Pełna wrażeń i emocji przygoda, ciągłe wstawanie o 5 rano, atrakcyjny zielonkawy interfejs, no i znajomość powszechnych typów i rodzajów broni ;) Same wspomnienia!

PS: Przepraszam za tak treściwy post. Jest to mój pierwszy tekst tego typu, więc proszę o wyrozumiałość.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)