Pierwsze wrażenia: Sacred 2: Fallen Angel

Pierwsze wrażenia: Sacred 2: Fallen Angel
marcindmjqtx

23.05.2009 11:22, aktual.: 18.01.2016 12:26

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Gdy Toread zapytał mnie, czy chcę tę grę do recenzji moja odpowiedź nie była natychmiastowa. Krótkie poszukiwania pokazały jednak, że warto przyjrzeć się Sacred 2 z bliska. Po pierwsze - uwielbiam serię Diablo i bardzo brakuje mi podobnych gier na konsolach, a po drugie - gra wzbudza mieszane uczucia w recenzentach, co jeszcze bardziej motywuje mnie do tego, by się z nią zmierzyć.

Sacred 2 najprościej opisać,jako klon Diablo. Fakt, nie ma tu aż tak mocnego i mrocznego klimatu, jak w produkcji Blizzard, ale gra polega na chodzeniu bohaterem i posyłaniu do piachu setek przeciwników. Do dyspozycji mamy również olbrzymi świat, solidny arsenał i mnóstwo możliwości rozwoju każdej z sześciu postaci (tyle, że instrukcja wymięka i na początku trudno nie czuć się w tym wszystkim zagubionym). Po przegraniu ponad 5 godzin przyznam, że choć nie jest to pozycja w żaden sposób wybitna, to fani gatunku hack&slash nie powinni jej skreślać z uwagi na dość przeciętne recenzje. Na konsolach szufladka gier diablopodobnych jest bowiem właściwie pusta, a Sacred 2 robi, co może by na tym skorzystać.

Pierwszy kontakt z grą nie jest zbyt miły. Już w menu widzimy, że obiekty doczytują się po kolei. Niestety jest to pierwszy symptom niedopracowania strony technicznej, które będzie nam towarzyszyło również w rozgrywce. Za niezwykle rozległy (i momentami naprawdę ładnie zrealizowany) teren płacimy liczbą klatek animacji, która niby trzyma sensowny poziom, ale gracz ciągle ma wrażenie, że już za chwilę wszystko się posypie. W samej grze nie przeszkadza to jakoś szczególnie, ale już "rwanie" ekranu sprawia, że trudno patrzy się na nią nieprzyzwyczajonym okiem. Brak odpowiednich testów skutkuje również drobnymi błędami w samej grze, jak na przykład blokowanie się bohatera w wykonywaniu jakiejś akcji. Jeśli jesteście wyczuleni na takie rzeczy, to kupno Sacred 2 może nie być najlepszym pomysłem. Ja jednak nie mam problemów z przejściem nad tym do porządku dziennego. Jasne - niedbalstwo odbije się na ocenie, ale po kilku chwilach nie zaprzątam sobie nim głowy.

Ortodoksyjni gracze mogą mieć również problem z wyborem postaci dla siebie. Na pierwszy rzut oka są one zagadkowe i warto zerknąć do instrukcji, by później nie żałować. Jednak rozwój naszego bohatera to już inna bajka. Autorzy postarali się o masę rozmaitych umiejętności, których możemy go nauczyć, a później je szlifować. Świetnie radzi sobie z tym interfejs użytkownika, gdzie wystarczy wcisnąć jeden ze "spustów" na padzie, by uzyskać dostęp do kolejnego garnituru umiejętności, które przypisujemy do poszczególnych przycisków kontrolera. Niby proste a sprawdza się wyśmienicie i daje poczucie pełnej kontroli nad postacią. To ważne w przypadku konsolowej gry z tego gatunku.

O rozmiarze świata i ilości zadań niech świadczy fakt, że po pięciu spędzonych w nim godzinach, statystyki pokazują, że kampanię ukończyłem w zaledwie 5%. I to dopiero jedną postacią, a większość z nich może grać po stronie dobra oraz zła! Robi wrażenie... Jest to również powód dla którego nie przejmuję się tym, że w zasadzie tylko raz trafiłem na przeciwnika, który mógł sprawić mi trudność. W końcu najlepsze zapewne jeszcze daleko, daleko przede mną. A właściwie przed nami, bo Sacred 2 jest grą nastawioną ewidentnie na zabawę z innymi graczami (fabuła jest tu bardzo umowna, przynajmniej na razie).Niby kooperacja czterech bohaterów, to nie to samo co sieciowe życie na Battle.Net, ale i tak Sacred 2 zapowiada się na jeden z tych tytułów, które odpalone "na chwilkę" zajmują cały wieczór, choć oczywiście trzeba lubić taką zabawę. Na razie jestem na "tak" i ciekawi mnie, do jakiej gra dociągnie oceny. Mówimy jednak raczej o przedziale od 3 do 4.

Maciej Kowalik

PS Testowana przeze mnie wersja jest zlokalizowana na język polski, choć nie do końca, bo np. intro pozbawione jest napisów. W samej grze mamy spolszczone teksty i jakieś większe uchybienia nie rzuciły mi się w oczy, choć picie mikstury nieumarłej śmierci to wciąż dla mnie nowość.

Obraz
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (0)
Zobacz także