Wyjaśnijmy sobie coś już na samym początku. Uwielbiam pecety. Jest to moja ulubiona platforma, dająca niesamowite możliwości, otwarta, zachęcająca do nauki i oferująca dużo więcej niż inne, zamknięte systemy. Nie oznacza to, że chodzę w koszulce PC Master Race, bo konsole to równie ciekawe, choć zupełnie inne sprzęty. Tak naprawdę nie ma większego znaczenia, czy grasz na PC, Xboksie, PlayStation, czy nawet na iPadzie. Jeśli czerpiesz z tego przyjemność – jesteś graczem.Niestety przyjemności z tegorocznego PC Gaming Show poprzedzającego E3 nie czerpałem prawie wcale.No bo co z tego, że pokazano gameplay Dawn of War 3, którego tak cholernie nie mogę się doczekać? Ktoś w końcu wpadł na pomysł połączenia bitew na większą skalę z pierwszej gry i koncentracji na bohaterach z dwójki. Super, tylko czemu zobaczyłem 2,5 minuty materiału z rozgrywki, który w zasadzie niczego nie pokazywał. Okej, wygląda to bardzo fajnie, ale sam gameplay nie pokazywał zbyt wiele poza Assault Marinesami przerabiającymi do spółki z Imperialnym Rycerzem Eldarów na miazgę i Gabrielem Angelosem, który najwyraźniej w tej części jest nieśmiertelny.Powtórzę – wygląda to bardzo dobrze, hypeometr niemal wybija się ponad skalę, ale chciałem czegoś więcej. Chciałem mięcha, szczegółów. Wiem, że grę niedawno zapowiedziano i będzie jeszcze czas na konkrety, ale miałem nadzieję, że po właściwej konferencji, kiedy przychodzi czas na bliższą prezentację gier, coś się wydarzy. Zobaczymy, jak będzie wyglądała kampania. Czy będą to liniowe misje, czy wzorem dodatków do pierwszej części dostaniemy całą mapę strategiczną i jakiś wybór. A co z rozwojem bohaterów? W jaki sposób będziemy zdobywać surowce? I tak dalej, i tak dalej…Zostawmy już tego Dawn of Wara, bo to i tak jeden z lepszych elementów tegorocznego PC Gaming Show. Po nim mieliśmy okazję zobaczyć zwiastun Oxygen Not Included i… nic więcej na temat gry od Klei Entertainment, czyli twórców świetnego Don’t Starve. Dopiero z Internetu dowiedziałem się, że to produkcja o budowaniu kosmicznej kolonii. Super, bo uwielbiam ten gatunek i ciągle nie mogę odżałować porzuconego przez Double Fine Spacebase DF-9, a do Space Colony wracam do dziś.Po co poświęcać czas na fajnego indyka, skoro można go wykorzystać na modnego indyka. Oto bowiem na scenę wchodzi rodzeństwo Forest i Jesse Rapczak ze studia Wildcard – twórcy ARK: Survival Evolved. To bardzo dobra gra, jeden z lepszych survivali, w jakie grałem, ale czy informacja o tym, że w kolejnej wersji pojawi się wielki dinozaur, a jeden z modów oficjalnie stał się częścią gry (o czym zresztą wiadomo od dawna) to naprawdę tematy na cholerne E3?A może coś więcej o tym, jak gra będzie finalnie wyglądała i kiedy wyjdzie z Wczesnego Dostępu? Bo wiecie, na Steamie ciągle jest napisane, że nastąpi to w czerwcu tego roku, czyli zostało jeszcze 15 dni. PC Gaming Show to raczej idealny moment na ważne ogłoszenie.Po tej jakże nieciekawej zapowiedzi przyszła pora na pierwszą grę na pecetową wirtualną rzeczywistość. Jak zwykle narzekam na VR-owe produkcje, tak Giant Cop wygląda naprawdę ciekawie. Aż szkoda, że poza trailerem nie dostaliśmy niczego więcej.Ogólnie wirtualna rzeczywistość została potraktowana po macoszemu. I znowu pytanie – dlaczego? Przecież to miał być wielki boom, szczególnie na pecetach, gdzie zarówno gogle, jak i sprzęt są najbardziej rozwinięte. Nawet Sony przyznało, że PlayStation VR nie będzie tak dobre, jak Vive czy Rift.Nie chodzi tyle o same gry, bo Giant Cop faktycznie wygląda fajnie, Superhotowi VR niewiele zabrakło do mojego prywatnego system sellera, którego tak szukam, Serious Sam VR to co prawda kolejny stuningowany celowniczek, ale takie tytuły też są potrzebne.Problemem było natomiast to, że wirtualnej rzeczywistości w czysto pecetowym wydaniu było naprawdę mało. Wiem, że Bethesda zapowiedziała DOOM-a i Fallouta 4 na VR, a Ubisoft pokazał Star Trek Bridge Crew – coś, co w końcu może mnie zachęcić do kupna gogli, o ile nie wyjdzie z tego wydmuszka pokroju EVE: Valkyrie, ale żadna z tych gier nie była częścią PC Gaming Show i żadna nie została tam wspomniana. Oglądając konferencję naprawdę miałem wrażenie, że wirtualna rzeczywistość mało kogo obchodzi, a to przecież nieprawda.To taka mała dygresja, natomiast co było dalej? Kolejna gra, na którą cholernie czekam – zapowiadany od lat Mount & Blade 2: Bannerlord. I co? I nic. Zobaczyliśmy fragment gameplayu, który w zasadzie nie pokazał niczego nowego, a community manager z Taleworlds przez niecałą minutę pięknie opowiadał o tym, że będzie zniszczenie otoczenia i machiny oblężnicze. I bitwy na co najmniej 500 wojowników.Naprawdę ciekawe, ale o tym już wiemy. Zamiast tego wolałbym dowiedzieć się, jak duża będzie mapa i co twórcy usprawnili względem Warbanda. Czy zaczerpnęli co lepsze pomysły z licznych modów i na przykład dyplomacja, gospodarka i wydawanie rozkazów zostały ulepszone? Jak będzie wyglądał rozwój bohatera? Czy w multi będzie coś więcej niż tylko bitwy? No kurde!