Stara zasada mówi „Nec Hercules contra plures”. Nawet najlepszy władca potrzebuje legionu wiernych pomocników. W przypadku Overlorda, funkcję tę pełnią miniony. Są to małe, ale dosyć wredne dla swych wrogów demony z wyglądu odrobinę przypominające gremliny. Wraz z postępami w grze horda, którą będziemy dowodzić rozrośnie się do imponujących rozmiarów. Kluczem do sukcesu jest odpowiednie wykorzystanie każdego z czterech rodzajów minionów. Brązowe to urodzeniu wojownicy, pozbawieni jednak dodatkowych talentów. Czerwonym nie straszny jest ogień a dodatkowo potrafią razić wroga z daleka. Zielone są odporne na trucizny, zaś odpowiednio ustawione, znakomicie sprawdzają się w ustawianiu zasadzek. Ostatnim kolorem naszych podopiecznych jest niebieski. W walce wręcz giną od jednego ciosu, ale jako jedyne nie toną w wodzie, oraz potrafią wskrzeszać zmarłych towarzyszy. W czasie przygody napotkamy wiele zagadek, które będą od nas wymagały umiejętnego skorzystania z unikalnych zdolności małych straszydeł. Podobnie jest w wypadku walki - właściwy dobór podopiecznych i taktyka sprawią, że pozornie niepokonany wróg padnie pod ciosami naszej małej, acz nieustępliwej armii. Aby móc przyzywać stworki konieczne będzie pozyskanie energii życiowej w odpowiednim kolorze. Nietrudno jest się domyślić, że zdobędziemy ją zabijając będące w jej posiadaniu stworzenia. Od bezbronnych owieczek, przez wielkie ropuchy, po gigantyczne skalne trolle. Bestiariusz jest dosyć bogaty. Dla każdego coś miłego, a widok jednorożca umazanego krwią to nie jest coś, co zdarza się często, podobnie jak niziołek utuczony do rozmiarów małego domu. Miniony są tym, co naprawdę sprawia, że gra nabiera rumieńców. Mimo, że dowodzenie hordą ponad trzydziestu stworków, może sprawiać kłopoty, to widok tej szarańczy niszczącej wszystko co napotka na swojej drodze, budzi uśmieszek zadowolenia. Grymas ten rozszerza się jeszcze bardziej, gdy zwrócimy uwagę na ich dość oryginalne poczucie humoru. Wszystkie bogactwa oddają Władcy z iście nabożną czcią. Rzeczy, które mogą wykorzystać zatrzymują dla siebie. Po kilku misjach, dowodzimy już gromadą wojowników uzbrojonych w hełmy z dyni, rogi jednorożca i, nieco bardziej konwencjonalne, różne rodzaje broni białej zdobyte na pokonanych wrogach. Uśmiech czasami zmienia się w głośny rechot, gdy tylko Gnarl - szef minionów - wyciągnie z rękawa jeden ze swoich obrazowych komentarzy. Szkoda tylko, że robi to tak rzadko.