O wojnie, o selfie i o przepaści pokoleniowej
Dwadzieścia cztery godziny od momentu, gdy z kumplami i Florence pchałem zdechłą brykę do najbliższej stacji kontroli pojazdów, kurz na ruinach Insomnii ostatecznie opadł, hipsterski brat bliźniak Kefki ostatecznie urgyzł piach, ja zanurzyłem się z niedowierzaniem w fotel i dotarła do mnie myśl smutna: prawdopodobnie przyjdzie mi przestać grać w gry.