Nie będę za to fanem klapki skrywającej kieszeń na kartridże. Gdyby schowana była tam wyłącznie karta pamięci, nie miałbym nic przeciw - by wyciągnąć nośnik w New 3DS XL, muszę odkręcić (ODKRĘCIĆ!) tylny panel sprzętu. Tutaj działa to, jak w każdym z używanych przez nas na co dzień sprzętów. Ale kartridże wymieniać będziecie nawet kilka razy dziennie i użeranie się z niewygodnym otwarciem musi z pewnością męczyć. Bałem się jeszcze o połączenie wejścia na słuchawki ze szparą dla stylusa, na szczęście niepotrzebnie - nie wadzą sobie.Czy teoretycznie najważniejsza różnica, widoczna już w nazwie, ma dziś jeszcze znaczenie? Tak, 2DS XL nie posiada stereoskopowego 3D. Jeżeli nie wyobrażacie sobie grania w Super Mario 3D Land czy którąkolwiek Zeldę bez efektu trójwymiaru, musicie celować gdzie indziej. Niemniej 3D to jeden z bajerów, które już dawno przestały kręcić nas jako graczy. To pozostałość po czasach, w jakich konsola startowała. Porównajcie to z kinem - jak często jeszcze wybieracie seanse 3D? Ile osób kupuje telewizor z 3D? No właśnie. Zapewniam, że na głębi prawdziwie zyskuje garść tytułów z przepastnej biblioteki 3DS-a. To konsola do platformerów, gier logicznych, RPG-ów. Przykładowo - przy Monster Hunter Generations spędziłem 60 godzin. Z czego maksymalnie 5 z włączonym 3D. To bajer, tylko i wyłącznie. Żaden imperatyw podczas zakupów sprzętu z tej rodziny.Pozostaje jeszcze jakość wyświetlanego obrazu. Nie jestem specem od technologii, potrafię ją opisywać wyłącznie z konsumenckiego punktu widzenia. Stąd dość prosta refleksja - na żadnym 3DS-ie, którym się dotychczas bawiłem (czyli wszystkich z wyjątkiem "klasycznego", pozbawionego klapki 2DS-a), nie widziałem tak dobrego obrazu. Jasne i duże wyświetlacze, wszelkie smugi na poziomie minimalnym. Szczypiąc delikatnie Pawła, który New 2DS-a sprawdzał kilka miesięcy temu, przyznaję rację Nintendo: to szczyt możliwości tych sprzętów. Jasne, że oprawa sześcioletnich klasyków trąci myszką. Ale fani Ninny naprawdę nie przywiązują większej uwagi do warstwy wizualnej. Widzę to zwłaszcza po kręgu użytkowników Switcha. Pojawiają się już w Polsce pierwsze osoby, które zaskoczone nową platformą sięgają również po starą. I zauważają, że wcześniej byli w błędzie. Sam tak miałem w sentymentalnych czasach starcia DS-a z PSP."Nie miałem nigdy 3DS-a, a chyba interesuje mnie ta konsola". O, lepiej. No to śmiało atakuj New 2DS XL. Za trochę ponad sześćset złotych znajdziesz tutaj możliwość sprawdzenia kilkudziesięciu wspaniałych pozycji z przeróżnych gatunków. Oraz sprzęt ze wsteczną kompatybilnością w wersji 2.0. Bo oprócz tego, że uruchomisz na niej każdy kartridż z DS-a, to w Virtual Console odnajdziesz ocean retromiodu: gry z NES-a, SNES-a i Game Boya. Nintendo ładnie podsumowuje ten spektakularny rozdział swojej historii. Nie można tutaj użyć innego przymiotnika. Ponad sześćdziesiąt pięć milionów sprzedanych konsol przenośnych w czasach globalnej dominacji rynku mobilnego? Fantastyczny wynik, kropka.Adam Piechota