Jak donosi CNBC - z 31,800 na 33,510 jenów (ponad trzysta dolarów). Oczywiście, cyferki nikomu po naszej stronie giełdy nic nie mówią, więc przedstawmy to za pomocą kolejnego porównania. W takiej formie "wielkie N" było ostatnio w październiku 2008 roku. Czyli wracamy do szczytów z ery (wtedy rewolucyjnego) Wii. Najlepszej generacji dla firmy z Kioto w XXI wieku.
WIDEO
『モンスターハンターダブルクロス Nintendo Switch Ver.』プロモーション映像
Chyba nie trzeba się już martwić o anglojęzyczny port XX (choć ciekawi mnie, jaki będzie nosić u nas tytuł). Capcom kilka godzin po swojej bombie wrzucił do sieci także gameplayowy zwiastun (powyżej) i udowodnił, że ta seria robi furorę bez względu na lenistwo jej twórców. Różnice w grafice między Switchem a 3DSem? Niewielkie, wyższa rozdzielczość. I to w zasadzie wszystko.
Przestają mnie dziwić plotki z "wewnętrznych źródeł" The Financial Times, według których Nintendo po raz kolejny przyspiesza produkcję konsoli, by sprostać oczekiwaniom rynku w gorącym okresie drugiej połowy roku. Mówi się o planach wypchnięciu osiemnastu milionów egzemplarzy w trakcie pierwszego roku życia sprzętu (w marcu czytaliśmy o szesnastu, więc wydaje się to prawdopodobne). Co z kolei krytykują branżowi analitycy, twierdząc, że wydawca powinien celować w dwadzieścia milionów do marca 2018 roku (czyli jak z Wii). Inni snują już ultraoptymistyczne przewidywania, że Switch w ciągu całego żywota przekroczy pułap 80 milionów, wyprzedzając nawet 3DS-a. Ale szajba. A może warto poczekać z takimi prognozami przynajmniej jeden rok, zamiast strzelać po trzech miesiącach od premiery? Nadal nie wiadomo, czy na tym będzie w co grać w po wakacjach.
Nintendo to jedyna firma, która chyba nawet lubi strzelić największą gafę w najmniej odpowiednim momencie. Warto wstrzymać się do E3, zobaczyć, co wydawca planuje ze Switchem przez następne miesiące zrobić. Nadal nie wiemy, czy i w jakiej formie trafi na nią Virtual Console. A pod znakiem zapytania kryje się także płatny abonament za granie przez internet, nie zapominajmy. Jego inicjacja może okazać się naprawdę bolesna. Niewiadomych jest dużo więcej, niż zauważają zachodnie media.