Moja słabość do kreatorów buildów postaci z gier

Moja słabość do kreatorów buildów postaci z gier
15.04.2020 15:58
Moja słabość do kreatorów buildów postaci z gier
gsg
gsg

Trudny nastał czas: niby wszyscy w świecie, jeśli tylko taka możliwość jest, siedzą na home office, cierpią zamknięcie, tymczasem ja, zupełnie na opak, nie siedzę w domu od końcówki lutego. Ciężko jest, bo w domu czeka nowy Ori, ale co począć. Chwile relaksu na zesłaniu gwarantuje mi wieczorami 3DS, ale tylko wieczorami, bo choć mamy 3DSy w tym domu dwa, to zgodnie z lokatorami umówiliśmy się, że nie pokazujemy ich na razie dzieciom. Trzeba mieć coś swojego w życiu, nie?

Nie mam wyrzutów sumienia, ten starszy dzieć, bardziej kumaty, gra "po przedszkolu" na moim laptopie w Castlevanię i Morrowinda. Więc wara od 3DSa!

Postępy w Monster Hunter 4 Ultimate czy Zeldzie są więc robione w bardzo ograniczonym czasie. Ale przecież czasem mówi się, że najlepsze gry to takie, w które gra się również poza godzinami grania. I to już da się zrobić bez 3DSa - można przeglądać zestawy pancerzy i uzbrojenia, upatrzyć sobie jakieś rozwiązanie, być trochę w świecie gry nawet wtedy, kiedy umowa społeczna broni wyciągnięcia kieszonsolki z szuflady.

Kumaty małolat dopiero zaczyna się uczyć literek, więc daję radę ze spokojem przeglądać bazę danych Kiranico, planując kolejne polowania nawet jeśli zapuszcza w komputer żurawia. I to właśnie zainspirowało dzisiejszy wpis: ulubione narzędzia do budowania bohaterów. Mam kilka!

Soulsplanner

Jakże mógłbym zacząć gdzie indziej niż od Dark Souls? Społeczność wpuszcza do sieci wszystko: są encyklopedie wiedzy, są drobiazgowe poradniki, są analizy, są kompilacje skillowych pojedynków, są memy, wszystko jest! To i character-buildera nie mogło zabraknąć. Przez lata większość korzystała z MugenMonkey (gdzie jest i Bloodborne), ale ja przestawiłem się na Soulsplanner.

Twórcy rozbili matematykę zaszytą w bebechach gier FS na najdrobniejsze składowe i można sobie wyklikać build postaci, sprawdzając najmniejsze szczegóły. Jako fana bohaterów hybrydowych (czyli np. fechmistrza z domieszką magii) najbardziej ujęło mnie, że kreator potrafi również podać wartości ataku magicznych buffów. Ale dobrać można wszystko: statystyki, ekwipunek, pierścienie, są nawet zworki na istotne w mechanice gry: niskie/pełne zdrowie, czy typ przeciwnika - bo pewne przedmioty oferują inne statystyki w PvE i w PvP.

I choć ostatecznie, po setkach godzin w każdej z gier, mam jakiś swój ulubiony build, a do tego gra sama w sobie wybitnie upartym graczom umożliwia wymaksowanie każdej ze statystyk (build na SL125 to tylko umowa społeczna), wciąż czasem wracam tam coś wyklikać.

Na screenie poniżej mój Kleryk-Farciarz, czyli moim zdaniem najsensowniejsza hybryda z Dark Souls 3: buffy nakłada wprawdzie jedynie na Miecz Anri (którego obrażenia skalują się ze szczęściem, a do tego delikatnie regeneruje zdrowie), ale jako kleryk ma dostęp do szerokiego ich arsenału (magia, błyskawice, mrok) i optymalnej mocy (w końcu jest tu sześćdziesiąt punktów wiary!). Jest i tarcza i pierścień, które również delikatnie regenerują zdrowie. I cóż z tego, że hp-regen jest w DkS3 ledwie dostrzegalnym cieniem samego siebie z Demonsów? Lubię takie buildy.

Choć jak zapytacie mnie, jak zacząć w Dark Souls 3, to powiem: Warrior, 16STR, 75DEX i zestaw broni pod Sharp. Astora Greatsword tylko trochę odstaje w obrażeniach od najmocniejszych młotów z buildów pod siłę, a wybór szybkiej, bezpiecznej broni jest ogromny. Ja, który mam wieczne problemy z oceną odległości, lubię klasyczny Broadsword - niby dość krótki jak na prosty miecz, ale i tak zawsze gram przytulony do wroga.

Honey Hunter World / Monster Hunter World Builder

Żeby człowiek klikał w character buildery z Monster Huntera, to musi znaczyć, że naprawdę wybitnie lubi. Każda z gier ma setki sztuk broni i pancerzy, których zestawy aktywują różne, ważne w określonych sytuacjach umiejętności pasywne i jest tego taki ogrom, że społeczność dawno już wymyśliła narzędzia do automagicznego wynajdywania korzystnych kombinacji setów: Athena's Armor Set Search dostępny dla różnych wersji gier.

Człowiek wpisuje poszukiwane skille, a program usłużnie przeszukuje bazę, analizuje, łączy, sortuje i podaje wszystko na tacy. Szanuję, ale jednak taka oszczędność czasu to dla mnie również oszczędność przyjemności.

Dlatego sam preferuję Monster Hunter World Builder, część witryny uroczo nazwanej "Honey Hunter World", bo jak wie każdy weteran serii, prawdziwy end-game to nie martwić się o miód, składnik wielu istotnych przepisów na mikstury lecznicze.

Tu jednak istotne są części pancerzy, broń, dekoracje, odporności. W ogóle o wiele łatwiejsze jest życie myśliwego w piątej generacji polowań na potwory: nie dość, że każdy punkt umiejętności daje jakiś efekt, to pozbyto się również punktów ujemnych i negatywnych wersji umiejętności. Trochę szkoda: stary system miał w sobie nieco elegancji, pancerze oddawały nie tylko silne cechy potwora, ale również jego słabsze punkty, a samodzielne kombinacje wymagały nieco więcej pomyślunku. Ale wciąż jest miejsce na poklikanie - poniżej zapamiętana przez system kombinacja z czasu, kiedy ostatnio grałem w World (czyli bardzo dawno, bo na razie, kiedy wgryzam się w MH4U, nie kupuję Iceborne... nie mówiąc już nawet o tym, że nie ma dostępu do stacjonarnego komputera!) i pracowałem nad pancerzem uwzględniającym skille tak Xeno'jiivy (mniejsze tępienie broni), jak i Nergigante (regeneracja zdrowia co kilka uderzeń, tu osiągnięta odpowiednią bronią).

Morrowind Character Creation Tool

I oto święta trójca moich ukochanych serii zostaje zamknięta - Elder Scrollsy też mają swoje kreatory! Najwięcej pewnie znajdziecie ich w sieci do Skyrima, całkiem są efektowne, bo i sam Skyrim próbował w interesujący sposób swoje drzewka skilli przedstawiać konstelacjami gwiazd na niebie (co było o niebo bardziej interesującym niż same perki), ale ja niedawno trafiłem na śliczne narzędzie dla Morrowinda.

A Morrowind to miłość, to dom w czasie, kiedy nie jestem w domu, Morrowind to życie. Laptopa z którego piszę, którego nienawidzę, uważam za najgorszy zakup elektroniki, jakiego kiedykolwiek dokonałem, kupiłem dlatego, że kumpel przyszedł kiedyś z takim do pracy i pokazał, że działa Morrowind. Czasy zarazy to chyba pierwszy raz, kiedy na poważnie się przydał, nawet jeśli odczepiana, wypinająca się samoistnie klawiatura wkurza jak zawsze.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)