Tymczasem coraz więcej jRPG przybywa na Steama. Nie wszystko to pozycje nowe, niektóre dopiero zacumowały po dłuższym czasie obecności na wszystkich platformach poza PC (FF IX), a i tak trzeba mocno selekcjonować gry, głównie pod względem jakości wykonania, bo ta woła czasem o pomstę do nieba, jak mój pierwszy refund za FF XII-2, który chciał mi przypomnieć jak to w plikach kiedyś się grzebało, by coś dobrze działało.
Można coś ustrzelić od czasu do czasu. Coś dobrego, rażącego znakomitością wykonania i wciągającą zabawą, co szczerze mówiąc, było ostatnią rzeczą jakiej się spodziewałem po Megadimension Neptunia VII. No bo jak, Panie, w visual novel coś więcej niż czytanie? Czapki z głów, bo poza GTA, nie przypominam sobie, żeby jakaś gra w 40 godzinie zabawy rzuciła we mnie tutorialem. Tak było, bo visual novel, owszem, jest, ale cała reszta to bardzo fajne tułanie się po lochach i tyle mechanik, że ja przepraszam.