Make Lovecraft, not war, czyli dwie polskie gry inspirowane twórczością Samotnika z Providence

Make Lovecraft, not war, czyli dwie polskie gry inspirowane twórczością Samotnika z Providence
16.09.2016 12:50
Make Lovecraft, not war, czyli dwie polskie gry inspirowane twórczością Samotnika z Providence
Patryk Fijałkowski
Patryk Fijałkowski

Lovecraft Tales oferuje wczesne demo i zbiera pieniądze. Lost in Innsmouth już czeka w sklepie Androida. I to nie jedyne lovecraftowskie horrory na zamglonym horyzoncie.

H.P. Lovecraft to nie tylko jeden z najbardziej znanych pisarzy w historii, ale i ogromne źródło inspiracji dla twórców gier. Tych mniej wesołych, z szaleństwem i smutkiem na każdym rogu. W Polsce Samotnik z Providence ma równie silny wpływ na deweloperów, czego dowodem są dwie świeżutkie pozycje.

Lovecraft Tales zapowiada się na projekt i ambitny, i klimatyczny, i bardzo atrakcyjny wizualnie. Aktualnie znajdziecie go na IndieGoGo, gdzie nęci wizją otwartego, dwuwymiarowego świata pełnego elementów przygodówki, RPG-a i nieliniowej gry fabularnej. Dużo jak na początkującego dewelopera, prawda? Ano dużo, ale trzeba przyznać, że prototyp gry prezentuje się niezwykle klimatycznie. Oby tylko ten potencjał nie ugiął się pod własnym ciężarem.

Lovecraft Tales demo trailer

Fabularnie Lovecraft Tales ma być oparte na opowiadaniu mistrza zatytułowanego "Szepczący w ciemności". Sewer Hrehorowicz, ojciec projektu, podkreśla, że z racji popkulturowej eksploatacji Jego Mackowatości Cthulhu wolał opowiedzieć o mniej znanym straszydle z bogatego portfolio pisarza. W grze ma być też zaimplementowany system dnia i nocy oraz elementy survivalu, dzięki którym zadbamy zarówno o komfort psychicznym, jak i fizyczny naszego bohatera. U podstaw będzie to jednak horrorowa przygodówka point and click. Jeśli prowadzona właśnie zbiórka zakończy się powodzeniem, w zależności od liczby osiągniętych progów kończenie tytułu potrwa od pół do półtora roku. Tutaj znajdziecie demo prezentujące Lovecraft Tales w fasie wczesnej alfy.

W parze z tą zbiórką idzie premiera Lost in Innsmouth - anglojęzycznej gry paragrafowej na podstawie polskiej interaktywnej powieści grozy "Zaginiony" Beniamina Muszyńskiego. Fabula rozgrywa się 30 lat po wydarzeniach opisywanych przez Lovecrafta, czyli w latach 60. XX. wieku, 40 lat po desancie na Innsmouth. Główny bohater przybywa do miasteczka, by odnaleźć studenta, który zrobił dziecko jego córce. Jak łatwo się domyślić, spotka tam szczyptę bluźnierczego zła.

Lost in Innsmouth – horror gamebook

Ciężko póki co powiedzieć o jak dobrym tytule mówimy, ale jeśli ktoś lubi interaktywne czytanie i nie stroni od lovecraftowskich klimatów, to chyba nie będzie mu szkoda wydać 5 złotych by się przekonać. Sam chyba skosztowałbym tej rozrywki, niestety póki co Lost in Innsmouth dostępne jest wyłącznie na telefonach z Androidem.

Ach, ten Lovecraft, ach, ten jego mackowaty, stareńki, niezbyt miły bóg. Poza dwoma polskimi tytułami niezależnymi należy pamiętać choćby o Call of Cthulhu od Cyanide, które podczas E3 pochwaliło się pierwszym zwiastunem. O tym tytule wciąż niestety wiemy tyle co nic - ot, horror z elementami skradanki i RPG-a, co pozwala wierzyć w godny sequel Dark Corners of Earth bez psującego klimat wyrzynania potworów za pomocą strzelby.

Niezależne At The Mountains of Madness, o którym pisaliśmy na początku roku, dostało z kolei zielone światło na Steamie i aktualnie znajduje się we Wczesnym Dostępie. Niestety, recenzje użytkowników póki co nie zachęcają, wskazując na to, że intrygujący klimat kopany jest przez znaczące braki techniczne - a to kiepskie animacje, a to okropnie długie loadingi i słabiutka wydajność... No cóż, może twórcy wyciągną odpowiednie wnioski z wczesnego dostępu. W końcu od tego chyba jest, jeśli nie sprzedajemy tam akurat DLC.

[E3 2016] Call Of Cthulhu - E3 Trailer

A pamiętacie jeszcze o Draugenie? O tej grze usłyszeliśmy po raz pierwszy w 2013 roku i teraz wiemy o niej równie wiele co wtedy. W roku 1923 amerykański podróżnik rusza do przybrzeżnej, norweskiej wioski by uratować siostrę. Na miejscu jego głównym celem staje się jednak zachowanie zdrowych zmysłów. Co ciekawe, Draugen tworzony jest przez Red Thread Games - tych samych gości, którzy odpowiadają za Najdłuższą Podróż i późniejsze Dreamfalle. Sam Ragnar Tornquist, ojciec April Ryan, określił tajemniczy horror w następujący sposób:

Przez ostatnie trzy lata o projekcie było niepokojąco cicho, głównie dlatego, że studio pracowało nad Dreamfall Chapters. Teraz jednak, gdy ponad dwa miesiące temu ostatni odcinek zamknął tę najdłuższą podróż, ekipa zdaje się gotowa na pochylenie się nad Draugenem.

[ttpost url="https://twitter.com/RedThreadGames/status/740875003793670144?ref_src=twsrc%5Etfw"]

No, to znaczy jeśli nie liczyć tego, że ostatnio zapowiedzieli coś nowego w temacie Dreamfall: Chapters. Jeszcze nie wiemy co, ale nie chodziło z pewnością o przygotowywaną mozolnie wersję na PS4. No cóż, tak czy inaczej czekamy. Choć ja i tak wolałbym The Longest Journey Home...

Jedno jest pewne - fani H.P. Lovecrafta, podobnie jak ci od Czterdziechy, nie mogą narzekać na brak gier inspirowanych ich ukochanym uniwersum.

Patryk Fijałkowski

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)