Lord of the Rings: Conquest - recenzja
Przyznam, że pomysł robienia gry na podstawie filmu, którego ostatnia część ukazała się blisko pięć lat temu jest dla mnie dziwny. Choć trylogię Petera Jacksona bardzo lubię, a na pierwszej części nawet klaskałem po seansie, to mam już trochę dość tej stylistyki. Nie zrozumcie mnie źle, zawsze chętnie odświeżę sobie ten obraz, ale jako człowiek który jeszcze w liceum załapał się na zeszyty z motywem z Władcy Pierścieni wolałbym zobaczyć w końcu inne podejście do prozy Tolkiena. Niemniej autorzy wyszli z tego obronną ręką pozwalając nam wcielić się także w drugą stronę konfliktu między siłami dobra i zła.