PS. Zapytaliśmy również polskich twórców gier co o tej sprawie sądzą. Tomek Gop z CD Projekt RED widzi to następująco:
Sama perspektywa mnie nie przeraża, bo jeśli przepis broniłby klientów przed grami których nie da się przejść (z powodu błędów), to czemu nie? Developer ma obowiązek przetestować grę przed jej wypuszczeniem i jeśli publikuje produkt niegrywalny, to jego wina. Wspomniane potencjalne nadużycia są przerażające, ale jeszcze bardziej martwi mnie brak możliwości precyzyjnego sformułowania kryteriów oceny. Nie wyobrażam sobie przepisu, który w bezsporny sposób definiuje sytuację, gdy gra jest... "niegrywalna"? Jeśli np. taki Wiedźmin miałby błąd ("bloker") w ostatnim rozdziale, ale tylko przy wybraniu jednej konkretnej ścieżki fabularnej, to byłby przechadzalny czy nie? Przy czym jest to jego prywatna opinia. Moja prywatna opinia zaś mówi, że jeśli którakolwiek ze ścieżek jest nieprzechadzalna, to gra jest nieprzechadzalna. Nie chce mi się zgadywać ani dowiadywać wcześniej którędy będzie ok, a którędy dojdę do nikąd. Chyba, że w Nikąd też będzie fajnie.
[via CVG]