Zresztą mnie dyskusje o przemocy w grach trochę męczą, bo zbyt często, mam wrażenie, pomija się kontekst. Odróżniłbym nawet mocne sceny z GTA 6 (bo są one częścią ogromnej, filmowej fabuły, a gra nie skupia się tylko na zadawaniu tortur - choć przecież też pozwala np. zabijać przechodniów w mocno fantazyjny sposób) od Human Farm, gdzie przemoc jest… no właśnie, po co? Niewykluczone, że jednak też "po coś", bo trailer - nie wiemy, jak będzie z grą - rzuca też światło na inny problem. Dla mnie zwiastun uderza przede wszystkim w branżę mięsną. I znowu - o ile nie do końca zgadzam się z uogólnieniem, że zabijaniem zwierząt zajmują się psychole (choć czytając reportaże o tym, jak działają rzeźnie, to i takie przypadki miały miejsce). To po prostu wielki krwawy biznes nastawiony na zysk, zatruwający środowisko, a nie zajęcie dla zwyroli. Czego jednak Human Farm nie pokazuje. Krzywdzenie jest czymś w rodzaju efektu ubocznego, bo chodzi o to, żeby jak najszybciej wyhodować i sprzedać. Ale nie zmienia to faktu, że zwiastun porusza ten temat, który dotychczas nagłaśniała o ile się nie mylę wyłącznie PETA, na dodatek w charakterystyczny dla siebie sposób. Akceptujemy odważne wygłaszanie opinii w sztuce - sam jestem fanem Morrisseya, który od dawna śpiewa, że "Meat is Murder", a dla niego masakra Breivika to nic przy tym, co dzieje się w KFC (!) - a dlaczego boimy się na takie mocne głosy w branży gier? Nawet jeśli Human Farm chybia, to przynajmniej próbuje trafić.