Growy serial Sons of Anarchy: The Prospect skończył się na pierwszym odcinku
Mobilna gra Sons of Anarchy nie miała tyle szczęścia co telewizyjny pierwowzór.
Paweł Olszewski
Udostępnij
Oglądaliście "Sons of Anarchy"? Sam serial odkryłem stosunkowo późno, jakoś w trakcie emisji siódmego sezonu pod koniec 2014 roku, bardzo szybko nadrobiłem jednak zaległości i wciąż było mi mało. Właśnie wtedy na iOS zadebiutował Sons of Anarchy: The Prospect, pocięta na odcinki gra inspirowana produkcjami Telltale. Pilota kupiłem w ciemno i bawiłem się dobrze.
Ciekawie zawiązana fabuła ociekała serialowym klimatem. Już w pierwszej scenie w grze decydowaliśmy czy wykonać na nieznanym nam człowieku egzekucję. Potem tempo troszkę siadało, ale twórcy mieli za to okazję do pokazania typowo przygodówkowych mechanizmów. Oprawa gry mimo cel-shadingowego sznytu kulała, a animacja postaci wołała o pomstę do nieba, ale nie był to crap. Zwłaszcza dla tych, którzy mieli w pamięci wydarzenia z Charming - w grze co rusz pojawiały się nawiązania do SAMCRO, w jednej ze scen mignął nawet Tig Trager, który tak na marginesie mógł być jedną z inspiracji Trevora z GTA V.
Sons of Anarchy: The Prospect nie łapało za... serce jak pierwszy odcinek The Walking Dead, gołym okiem było też widać mniejszy budżet. W dzisiejszych czasach pomysł i średnie wykonanie to jednak zbyt mało. Po króciutkim pierwszym odcinku zapadła cisza, chociaż zapowiedziano w sumie 10 epizodów i cały czas sprzedawano przepustkę sezonową. Aż do niedawna, gdy gra zniknęła z AppStore'a. Co ciekawsze, zniknęła też z mojej listy zakupionych aplikacji. Nie mogę już ściągnąć zakupionego przed rokiem odcinka. O dziwo mogę dostać jednak za niego zwrot pieniędzy. Wczoraj przyszedł do mnie e-mail od Apple'a:
Gry nie ma, pieniądze za pierwszy epizod i/lub przepustkę sezonową wrócą do graczy. Problem rozwiązany? Pozornie tak, sprawa jest jednak o tyle (nie)ciekawa, że podkopuje zaufanie do dzielących gry na odcinki firm, zwłaszcza tych mniej znanych. Wiadomo, że Telltale nie wycięłoby takiego numeru, ale jest przecież wiele innych tytułów, które kupujemy w częściach. Republique, Dreamfall Chapters, Broken Sword: The Serpent's Curse, Kentucky Route Zero, Life is Strange - to tylko kilka pierwszych z brzegu przykładów.
Druga sprawa to zepsucie growej licencji Sons of Anarchy. Jak słusznie pyta Chris Carter z Destructoida, jak to możliwe, że najlepsza serialowa marka telewizji FX, części sieci FOX, sprzedała prawa do gry niesprawdzonej firmie, którą dziś podejrzewa się o próbę wyłudzenia pieniędzy? Zmarnowano nie tylko potencjał na świetną grę, ale też dobre skojarzenia z tytułem Sons of Anarchy. Jeżeli w ogóle w przyszłości pojawi się jakaś gra pod tym tytułem, to dwa razy zastanowię się nad jej kupnem.
Na szczęście mamy jeszcze naśladowców Sons of Anarchy, z bardzo dobrym dodatkiem do GTA IV pod tytułem The Lost and Damned na czele. Kto nie grał, zdecydowanie powinien to zrobić. Wtedy też pierwsza scena z Trevorem w "piątce" nabierze zupełnie nowego wymiaru.
Sons of Anarchy: The Prospect wpisujemy natomiast na listę, na której jest już między innymi P.T. – gier z cyfrowej dystrybucji, które bezpowrotnie zniknęły i teraz co najwyżej możemy je sobie obejrzeć na YouTube. A także na niemałą listę seriali, które dokonały żywota po emisji pilota.