Do zabawy motywuje dziennym celem przejechanych kilometrów, w nagrodę wręczając jedno losowe, ale darmowe auto. Zbieranie gotówki idzie mozolnie, zachęca do samodzielnego konstruowania wydarzeń w trybie szybkiej gry. Tam też sprawdzicie, jak działają wyzwania driftowe, zaskakująco przyjemne i zmuszające mnie już do drugiego (nie ostatniego!) porównania z produkcją zamkniętego Evolution Studios. Szybka gra to jedyne, co w Gran Turismo działa bez połączenia z siecią. Przypominam, że nawet nie zapiszecie save'a, jeżeli konsola nie jest "podłączona". Jak ktoś mieszka na wsi, jego łącze jest generalnie kapryśne, lepiej niech nie rozpoczyna półgodzinnego wyścigu ze zjazdami do pitstopów w "karierze". Frustracja byłaby chyba zbyt wielka.Tak właśnie wygląda NOWOCZESNOŚĆ oczami Polyphony. A co, gdy zdołamy od niej na chwilę uciec i po prostu spędzimy trochę czasu na torze? To nadal Gran Turismo, ze wszystkimi zaletami i wadami tego zdania. Licencjonowane utwory ze ścieżki dźwiękowej pasują do domu starców. Poczucie prędkości nie istnieje. Sterowani przez konsolę przeciwnicy nie reagują na Wasze zagrywki. Deszcz zobaczycie tylko na jednym torze. Po odpowiednim ustawieniu asyst (tradycyjnie, gra spróbuje Wam wepchnąć do gardła nawet automatyczne hamowanie), czyli godzince prób i błędów jeździ się bardzo przyjemnie. A i uszkodzenia nareszcie zobaczycie. Zacięte zestawienia z Forzą Motorsport mają coraz mniej sensu z każdą następną generacją, ale jeśli ich szukacie, to poprzestańmy na tym, że dzieło Turn 10 jest bardziej młodzieżowe, postępowe oraz - w moich oczach - od jakiegoś czasu lepsze. Co nie oznacza, iż każdy musi uważać podobnie. Całkowicie zrozumiem, gdy ktoś wybierze dystyngowany wyścig w Gran Turismo zamiast dynamicznych szaleństw Forzy. Większość sprzeczek i tak zbudowana jest na fanbojskim gruncie.Japończykom udało się przywrócić dawny blask szczególnie w jednej kategorii - Sport wygląda pięknie. Oczywiście, że przypłaca to brakiem płynnych zmian atmosferycznych oraz małą liczbą samochodów, niemniej ma momenty, w których wspina się na absolutne wyżyny, dołączając do Drivecluba i obu wariantów Forzy. Sześćdziesiąt klatek na sekundę w tym gatunku robi sporą różnicę. Za to tak długo zapowiadane wsparcie dla gogli VR, jak już wspominaliśmy na Polygamii dawno temu, rozpatrywać należy jako żart. Tylko w trybie szybkiej gry, tylko z jednym przeciwnikiem, na najniższym poziomie trudności. Napisałbym, że to atrakcja na raz, ale wymaga zabawy ze wszystkimi kablami, więc nawet tego nie jestem pewny.Oto Gran Turismo Sport. Chwilę po premierze - nieokreślona, dziwaczna, momentami irytująca, momentami satysfakcjonująca rzecz. Na każdą zaletę znajdziemy przynajmniej jedną paskudną wadę. Mam nadzieję, że wkraczając na ścieżkę, którą podążało Evolution Studios, czyli dużych i pięknych obietnic, kultowe studio nie skazuje się na podobny finał. Wiele jeszcze przed nami. Zobaczymy, w jaki sposób Polyphony będzie rozbudowywać swoje dziecko, jakim tempem, z jaką zachłannością. Nauczony doświadczeniem wierzę, że jeżeli w dniu premiery gry nie mówi się głośno o darmowych DLC, to nie należy takowych się spodziewać. Jesteście już świadomi wszystkich potencjalnych zagrożeń nowego Gran Turismo. A zatem jeśli chcecie spróbować, to...