Przeciwnicy nie myślą i nie łączą faktów, nawet tych najbardziej podstawowych. Niewiele też widzą, a swoje niedostatki nadrabiają liczbą jednostek w czasie alarmu. Znów chciałoby się tutaj czegoś nowego, świeżego. Tak świeżego, jak względem "dwójki" zapowiada się Sniper: Ghost Warrior 3. Albo tak jak "piątka" zrewolucjonizowała mechanikę MGS-a. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi - kolejne edycje Sniper Elite dostają w podtytule kolejne numerki, choć tak szczerze mówiąc "trójka" i "czwórka" spokojnie mogłyby być pakietem misji do najbardziej przełomowej w historii serii edycji V2.Sniper Elite V2 z 2012 roku. Znów polecam zajrzeć w kalendarz. Tak, minęło 5 lat, branża poszła naprzód, a Rebellion nie. I mam tutaj na myśli zarówno konstrukcję misji, podstawowe mechaniki jak i oprawę AV. Jest średnio, nawet bardzo, wyraźnie czuć ducha ery PlayStation 3 i Xboksa 360. Ostrzejsze tekstury czy płynna animacja nie ukryją faktu, że Sniper Elite 4 to na tle konkurencji budżetowa półka.I gdyby była to też budżetowa półka cenowa, tak jak pierwszy Ghost Warrior, to nie miałbym na co narzekać. Problem w tym, że gra kosztuje tyle ile inne tytuły AAA, a wcale tak nie wygląda.Mogę się założyć, że w grudniu 2017 roku, tworząc TOP 30 najlepszych gier roku, o Sniper Elite 4 nikt nie będzie nawet pamiętał. Nie znaczy to jednak, że nadaje się on do kosza. Trzeba dać mu czas i odpowiednio podejść do tematu. Kooperacja w czasie pokazu sprzyjała chaosowi i otwartej wymianie ognia. Pierwszy, i jedyny dostępny w demie, poziom, nie zachęcał natomiast do eksploracji. Sierpniowe demo z targów utkwiło mi jednak w pamięci majestatycznym mostem i całkiem rozłożystymi okolicznymi terenami. Tam, grając samemu, nawet wkręciłem się w klimat. Sporo zależy więc od konstrukcji levelu. I oczywiście wybranego poziomu trudności.Patryk Fijałkowski: Sniper Elite 4 był moim pierwszym kontaktem z serią. Nie podchodziłem więc do niego jak do "jeszcze jednej części", a i tak nie porwał mnie nawet na centymetr w górę. Mocno nierozgarnięta sztuczna inteligencja i nieprzekraczalne drewniane płotki w niby otwartych przestrzeniach, znacząco psuły wrażenia. Gra z pewnością dużo zyskuje w trybie kooperacji, kiedy razem ze swoim partnerem staramy się grać po cichu. Nie kojarzę innej współczesnej serii, w której mielibyśmy możliwość wspólnego bawienia się w snajperów. Ale poza tym aspektem mam wrażenie, że wszystko jest w tej grze co najwyżej solidne, a niekiedy zwyczajnie średnie. Dla mnie to trochę za mało, gdy wokół tyle jest innych, świetnych tytułów. Brałbym tylko z kumplem.Na tych niższych Sniper Elite zamienia się w budżetową kalkę Call of Duty. Podchodząc do gry warto utrudnić sobie trochę zadanie przełączając odpowiednią opcję w ustawieniach. Może nie zrobi się wtedy z tej gry survival, ale dopiero wtedy pokaże, co ma w sobie najlepszego, zmuszając do kombinowania i wykorzystywania wszystkich możliwości. Oprócz snajperki (już bez zaznaczonego miejsca gdzie uderzy pocisk, trzeba samemu brać poprawkę na odległość i wiatr) i wspomnianego pistoletu mamy też miny, opcje zastawiania pułapek etc.Nie odkryję Ameryki pisząc, że uwielbiam dobre gry. Wbrew pozorom lubię też jednak crapy, z których zawsze można wyciągnąć dużo radości. Nie przepadam natomiast za średniakami, gdzie wszystko jest "nawet OK", ale nic nie wzbudza większych emocji. A właśnie tak zapowiada się Sniper Elite 4. Na grę, przy której z odrobiną samozaparcia i zajawką na snajpierskie klimaty można spędzić te kilka/naście godzin. Ale też na grę, której nie polecę kumplowi, ani w którą raczej sam po premierze nie zagram. Za dużo jest hitów, żeby poświęcać swój czas i pieniądze na tytuły „nawet OK”.