Graj utracony: Riven Effect
Pisałem ostatnio, że szlag mnie trafia i krew zalewa, kiedy w każdym kolejnym hicie fabuła nie wyrasta ponad poziom kreskówki z mini-mini, wzbogaconej o pourywane członki i sporo osób się na mnie rzuciło, że nie mogę tej wspaniałej, głębokiej, wielomymiarowej i bogatej dziedziny popkultury sprowadzać do kwestii jakichś tam zwrotów akcji i psychologii bohaterów. Słusznie, nie mogę. Narzekałem na fabułę w pierwszoligowych hitach - dostało mi się, że nie zauważam biegłości technicznej i mechaniki rozgrywki. Narzekałbym na grafikę w Eve dostałbym trzy szybkie, że nie dostrzegłem wielkiego świata online. I tak dalej. Dlatego, wywołany do tablicy, zeznaję co następuje.