Moja relacja z Eleksem jest jak spotkanie kumpla ze szkolnej ławki. Niby znamy się już długo, niby przyjemnie wspominamy stare czasy, ale jednak wiek nas inaczej ukształtował, a charaktery się pozmieniały. Na szczęście poczucie humoru pozostało podobne.Pobieżne spojrzenie na niemiecką produkcję może zmylić nawet zagorzałego fana gotyku. Gra oferuje coś świeżego: oto mamy krainę science-fantasy po kataklizmie, herosa z przeszłością i personaliami, a nasza misja ma wpłynąć na losy całej planety. Tymczasem przyglądając się bliżej, widać same podobieństwa do debiutanckiej serii Piranha Bytes: pojawienie się tajemniczego minerału o niezwykłych właściwościach kojarzy się z magiczną rudą. Magalan zamieszkuje fauna równie zabójcza, co znana z Myrtany, a do tego już na początku przygody spotykamy naszego pierwszego towarzysza. W trakcie rozgrywki zapoznajemy się z kilkoma frakcjami, a związanie się z danym stronnictwem jednocześnie otwiera i zamyka nam poszczególne ścieżki w grze. I to wszystko podane z pełną polską lokalizacją. Każdy miłośnik przygód Bezimiennego po chwili poczuje się jak w domu.W krótkim wprowadzeniu poznajemy głównego bohatera, Jaksa, członka futurystycznego bractwa Albów, który zdradzony i pozbawiony sprzętu próbuje przeżyć na nieprzyjaznym terytorium. Nie mija chwila i wyposażeni w prowizoryczną broń, stajemy oko w oko z pierwszym przeciwnikiem. System walki, choć ograniczony do kilku klawiszy, wymaga dłuższej chwili na opanowanie. Przypomina znany z pierwszych Gothików styl, oparty na czasowych kombinacjach połączony z... Dark Soulsami. Wyprowadzanie ciosów wymaga energii, podobnie blokowanie i uniki. Wrogów możemy oznaczać, żeby zablokować kamerę, a bohater zawsze był zwrócony w kierunku rywala, co ułatwia parowanie. Choć na papierze wygląda to ciekawie, to pierwsze godziny potrzebne do zdobycia lepszego ekwipunku mogą być drogą przez mękę. Spowodowane jest to odrębnym zestawem ruchów dla każdego typu broni, a jak wiadomo wymachiwanie prętem, czy zardzewiałą siekierą, nie należy do najwygodniejszych.Zaraz po krótkiej eksploracji i kilku obligatoryjnych monologach głównego bohatera, spotykamy pierwszą postać. Przyjaźnie nastawiony berserker, chętnie opowie nam o lokacji i aktualnej sytuacji. Duras odpowiada za rekrutowanie świeżaków do swojego sojuszu (zaskoczenia brak) i proponuje wyprawę do pierwszej dużej osady w grze. Zmierzając do Goliet mamy okazję podziwiać uroki świata przedstawionego. Mijamy ptactwo zbliżone do ścierwojadów, w oddali widać bliskiego krewnego cieniostwora polującego na zębaczo-podobne gady. Magalan ewidentnie żyje własnym życiem i warto czasem przystanąć, pooglądać krajobraz. Warto też zwrócić uwagę na zmienny system dobowo-pogodowy, bo o ile deszcz nie wpływa na statystyki, to w nocy łatwiej trafić na agresywne zwierzęta, a zaczepiane postacie są wyraźnie „rozespane” – słychać to w dialogach. No i zmrok to sprzymierzeniec każdego złodziejaszka.