Dzisiejszy odcinek zabiera widza do "ciężkiego" wymiaru, dlatego oczywiście nie mogłem go przegapić.
Nie wiem, co urzekło mnie bardziej - zagubiona uczestniczka, prowadzący będący skrzyżowaniem Doktora Who z Krzysztofem Ibiszem, czy absurdalne zadanie, jakie jej zlecił. Nie jest to rzecz, która rozśmiesza do łez, ale zdarzyło mi się zachichotać. Od razu też nadrobiłem pierwszy odcinek, który faktycznie był nieco mniej zabawny (nie licząc żartu z Lincolnem).
Można się spierać, czy cykl takich filmików jest lepszy niż normalne zwiastuny gry. Zdania będą podzielone. Na pewno taka forma przykuwa uwagę do gry, nie daje o sobie łatwo zapomnieć, a nawet mówi coś o treści Quantum Conundrum - choć z mocno pokrętny sposób.
Paweł Kamiński