Czy konsola musi kojarzyć się z brzydotą?
Nie chodzi mi bynajmniej o wygląd zewnętrzny, "dynamiczny design" czy kolor, który będzie dobrze pasował do meblościanki. Choć o to trochę też, bo ilekroć Sony czy Microsoft chwalą się nowymi, limitowanymi i o-jakże-ekskluzywnymi konsolami z naciapanym logiem gry na plastiku i padzie, strzelam soczystego facepalma. Bo czy tylko na to ich stać? Wiecie co by było limitowane i "ekskluzywne"? Pad ukryty w wielkiej głowie generała Raama, na którym grałoby się wsadzając mu łapy w oczodoły. O!