Czas ruszyć na przedmieścia Waszyngtonu w The Division 2

Czas ruszyć na przedmieścia Waszyngtonu w The Division 224.07.2019 09:12
Czas ruszyć na przedmieścia Waszyngtonu w The Division 2
Adam Piechota

Takie małe (hihi) ekspedycje.

Okej, na potrzeby tego tekstu załóżmy, że kupiliście karnet na dodatki w The Division 2. Ot, nadpobudliwi jesteście, mały-duży hit Ubisoftu zabrał Wam z życia ze sto godzin, chcecie się jakoś „odwdzięczyć”. No to od wczoraj możecie zagrać w pierwszy dodatek. Reszta czeka do 30 lipca. Cóż, ja bym wytrzymał. Mam Dirta 2.0, gdzie zapłaciłem za karnet na dodatki, więc co miesiąc dostaję nowe rajdy. A tę hipokryzję uprawiam celowo. Każdemu się zdarza zaryzykować z season passem, recenzentom growym również.

THE DIVISION 2 - ZWIASTUN EPIZODU 1.

Przedmieścia stolicy: Ekspedycje, bo tak zwie się u nas pierwsze większe DLC, dorzuca do zabawy, dwie nowe misje fabularne w nieznanych dotychczas miejscach (jak nazwa wskazuje, z dala od centrum miasta), kolejne pukawki, trochę ciuszków. Ciekawiej brzmią Ekspedycje - nowy tryb wydarzeń, w którym badać mamy opuszczone miejscówki w stolicy, rozwiązywać zagadki logiczne (nie uwierzę, póki nie zobaczę) oraz pokonywać wielkich paskudników wytrzymujących dwieście kulek między oczy (jedli dużo szpinaku). Sprawdzę na pewno, na ile to autentycznie "świeże". Jednak jeśli w The Division najmocniej brakowało Wam strzelaniny w olbrzymim zoo (z krokodylami!), to czekaliście właśnie na Przedmieścia.

Doceniam starania Ubisoftu w „budowaniu atmosfery”. Zwiastun dodatku sugeruje jakąś egzotyczną skradankę, przedsmak nowego Ghost Recon może, podczas gdy starzy wyjadacze Division doskonale wiedzą, jak przebiegać będą świeże zadania - wpadasz na arenę, zabijasz czterdziestu cwaniaczków, zbierasz loot, przebiegasz do następnej areny. Kilka godzin i tło, na którym tę rzeźnię uprawiasz, traci tak naprawdę znaczenie. Piszę z sarkazmem, lecz doskonale rozumiem uzależniający potencjał „dwójki”. Dopiero jakiś czas temu przestałem włączać ją codziennie.

325362248027944924

Przed nami jeszcze co najmniej dwa wielkie rozszerzenia (Pentagon: The Last Castle oraz Wkrótce-Ogłosimy-Tytuł). Na jednym roku się nie skończy, wiadomo, ale doświadczenie uczy mnie, że większość gier-usług (zwłaszcza takich, gdzie w końcu trzeba rozpocząć development kontynuacji) w drugim roku wrzuca na niższy bieg. Może przy „najpopularniejszej grze roku” będzie jakoś inaczej. Do grania standardowo zachęcam - The Division 2 reprezentuje wystarczająco dobry poziom niemalże od samej premiery. Tylko fanom singlowych kampanii radzę uciekać jak najdalej, bo zanudzą się tutaj na śmierć.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)