CD Projekt Red znów z problemami. W tle Chiny i brytyjscy inwestorzy

Marcin Iwiński, współzałożyciel CD Projektu
Marcin Iwiński, współzałożyciel CD Projektu
Źródło zdjęć: © YouTube

08.06.2021 11:37

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Z jednej strony atakują CD Projekt Red brytyjscy inwestorzy, domagając się dymisji zarządu spółki, z drugiej czekają Chiny, wyjątkowo wyczulone na zwrot "Kubuś Puchatek".

O co chodzi inwestorom? Szefowie Abri Advisors, brytyjskiego funduszu inwestycyjnego napisali list do zarządu CD Projekt Red. "Nie sądzę, by można było celowo próbować popełnić tyle błędów, ile popełnili ci kolesie. To szokujące" – mówi Jeffrey Tirman, szef Abri, podkreślając rosnące "przerażenie i niedowierzanie", wynikające z ostatnich 12 miesięcy w studiu.

Domaga się przy tym zwolnienia Adama Kicińskiego i Marcina Iwińskiego, a więc prezesa i wiceprezesa CD Projekt Red. Dodaje, że jeśli do tego nie dojdzie, będzie namawiał pozostałych akcjonariuszy do całkowitej wymiany rady nadzorczej.

Kolejny problem wiąże się z kradzieżą i późniejszym wyciekiem danych, do których doszło w ubiegłym roku. Do sieci trafiły całe kody źródłowe gier CD Projekt Red, w tym do "Cyberpunka 2077". Jedną z rzeczy, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego były oznaczenie chińskiej cenzury w grze. Wśród nich znalazł się "Kubuś Puchatek", czyli pogardliwego określenia prezydenta Xi Jinpinga.

Popularna i niepozorna postać przysporzyła w przeszłości problemów, o czym wiedzą doskonale, chociażby gracze "Overwatcha", masowo swego czasu banowani przez Blizzard za m.in. używanie podobizn misia. Innym przykładem może być gra "Devotion".

Pojawienie się przecieku może wobec tego spowodować zakazania sprzedaży "Cyberpunka 2077" w Chinach. A to może drastycznie odbić się na sprzedaży gry.

Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (24)