A ja chciałbym dodatkowo zauważyć, że wydawca pięknie powiązał ikony ze swoją współczesnością. To nie tylko klasyka rocka. To również późniejszy metal (Killswitch Engage, Saosin), młodziutkie wytwórnie okołogitarowych szlagierów (Seether, Jimmy Eat World), spora dawka elektroniki (LCD Soundsystem, remiks Depech Mode), a nawet... Avril Lavigne z anachronicznym "Girlfriend". Do tego wiele nielicencjonowanych kawałków z oryginalnej trylogii Burnouta ukrytych w opcjach oraz cały wór utworów z muzyki klasycznej odpalających się, gdy nic nie robimy, a kamera rozpoczyna spacerek ulicami Paradise City.W ogóle ostatni Burnout jest symbolem czasów minionych, jeśli mowa o porywających ścieżkach dźwiękowych. Selekcji kawałków pod każdy gust, młodych i starych, wstydliwych i pewnych jak sobotni kac. Kiedyś gry arcade'owe kreowały preferencje muzyczne wśród młodych. Wiem, że piszę prawdę. Sam jestem "ofiarą" EA. To, co poznałem za sprawą Need for Speedów, Burnoutów i SSX-ów wykreowało zawartość odtwarzacza mp3 w latach szkolnych. Nie zdziwię się, gdy współczesny odbiorca już po pierwszej godzinie zabawy przesunie całkowicie w lewo suwak "muzyka" w opcjach. Dziesięcioletnia wyrwa oznacza całkowity brak przynajmniej kilku młodszych gatunków. Poza tym umówmy się - ilu wydawców dzisiaj pozwoliłoby sobie na nośny, metalcore'owy szlagier w swojej produkcji AAA?Recenzja z 2008 roku jest, jaka jest. Starałem się jednak wyciągnąć z niej wszystko, co szokowało w Paradise. Nie "mogło szokować", tylko naprawdę działało na wyobraźnię. Nawet jeśli wtedy tylko marzyłem o "profesjonalnym" pisaniu o grach, piąty (albo szósty, jeśli, tak jak ja, nie macie nic do Dominatora) Burnout, ledwo mieszczący się na kineskopie mojego "dupiastego" telewizora, całkowicie mną pozamiatał. Ale przez tę dekadę wracałem do niego kilkukrotnie. Głównie po to, by obserwować, jak jego najsilniejsze aspekty zaczynają powoli blaknąć. Ostatni raz w 2015 roku. To nie była zbyt optymistyczna przygoda. Dziś może być lepiej, bo wraz z grą powróci jej internetowa społeczność. Odżyje kluczowy tryb. Remastered ma szansę rozpalić wygasłą iskrę. Ale chyba już nie w moich oczach.