Zmien skórke
Logo Polygamii

Blog - Nie Wszystek Ogram

03.07.2019

 

Obijam się z pisaniem tych tekstów. Z okazji wypadającego w poniedziałek (1 lipca) Dnia Psa, dziś pochylimy się nad losem tych najbliższych człowiekowi czworonogów (dog person confirmed).

Pies towarzyszy człowiekowi od momentu jego udomowienia ok 15 tyś lat temu. Był on używany przez myśliwych z Syberii, pojawia się też w Palestynie oraz w Iraku. Do najstarszych ośrodków udomowienia psa zaliczyć można obszary Europy, gdzie znaleziono najstarsze szczątki tego zwierzęcia, czyli rejony Danii, Niemiec i Anglii, a także odkrycia z okolic Izraela, Iranu, Japonii, czy Turcji. Odkryto także, że na terenach Idaho, w Stanach Zjednoczonych 10000 lat temu także żył przedstawiciel psa domowego. (za Wikipedią)

Przechodząc jednak na bardziej zrozumiałą dla nas dziedzinę wirtualnej rozrywki, psy pojawiają się w grach już od lat 80 tych, (śmiejący się pies z Duck Hunt z NESa/Pegasusa z 1984), a w czasach obecnych coraz częściej – wiadomo, kiedyś nie był sensu marnować bardzo skromnych wirtualnych powierzchni na tworzenie modeli psich towarzyszy.

Psy są najczęściej, jak to w życiu, najbliższym towarzyszem protagonisty, sprzymierzeńcem, jednostką w walce lub zdecydowanie najrzadziej – przeciwnikiem.

 

Pies – najlepszy towarzysz gracza

 

Moim chyba ulubionym psim towarzyszem był Dinki-Di z growej odsłony Mad Maxa (2015). Pieska poznajemy jako towarzysza naszego pierwszego antagonisty, który próbuje użyć psa przeciwko Maxowi w początkowych sekwencjach gry. Psu nie udaje się obezwładnic Maxa, dostaje potężnego kopa od kochającego pana i spada z jadącego pojazdu. Właściciel z tego powodu kończy źle. Pies przeżył i od razu postanowił pozostać wierny Maxowi. Nawet jedna z pierwszych misji, zaraz po wylądowaniu na pustyni polega na noszeniu rannego psa na rękach i poszukiwanie dla niego opatrunku. Później pies zostaje z nami na stałe, jest pożyteczny bo wykrywa miny. Poza tym, łagodzi nasze uczucie samotności spowodowane przemierzaniem bezkresnych pustkowi upadłego post-apokaliptycznego świata. Max może zginąć, pies na szczęście nie, pomimo znalezienia się w wielu krytycznych sytuacjach, nigdy nie zobaczymy momentu jego śmierci czy zranienia. Jest to dobrego rozwiązanie. Samo imię psa też jest ciekawe – Dinki-Di to nazwa psiego żarcia w puszkach i tak psa nazywa Chumbucket nasz samochodowych mechanik – Quasimodo, który wizerunek psa zna jedynie z etykietki puszki i chce go zjeść. Pies towarzyszy nam w postapokapiltycznym świecie już od kina lat 70-tych – Człowiek i jego pies (1975) czy pierwszy oryginalny Mad Max (1979) właśnie. W grach to oczywiście seria Fallout.

 

 

Wspominając już serie Fallout to nie można zapomnieć o psim przybłędzie imieniem Dogmeat (Ochłap). W Fallout 2 (1998) miał charakter easter egga, czyli dowcipu celowo zamieszczonego w grze przez twórców. Dogmeat’a spotykaliśmy jako tajemnicze wydarzenie na pustkowiach, miał ok. 750 punktów życia i przynosił pecha. W walce był bezużyteczny, ale to pies, jak można go zostawić samego na pustkowiu? W kolejnych odsłonach Fallouta 3 i 4 (2008 i 2015) przybrał postać owczarka niemieckiego, przez co stał się obiektem bardziej przyjaznym dla gracza, jednak niemiłosiernie pchał się pod lufy, wchodził na miny i był równie bezużyteczny w walce co poprzednik. Pomimo wszystkich jego wad, dalej nie potrafię go nie lubić. Chodź Dogmeat, zjesz iguanę na patyku….

 

 

Trzecim ulubionym psim towarzyszem jest D-Dog, psi towarzysz i iteracja Big Bossa z Metal Gear Solid V: The Phantom Pain (2015). Znajdowaliśmy go jako szczeniaka podczas jednej z pierwszych misji. D-dog potrzebował około 3-5 kolejnych żeby dorosnąć i stać się kompanem, którego można wybierać do misji. Z wyglądu przypominał swojego pana, włochaty, z opaską na jednym oku, w kamuflującym wdzianku, potrafił odwracać uwagę przeciwników lub ich uśmiercać za pomocą..noża bojowego. Zbierał też przedmioty. Nie można było go zabić, powalony walce, wstawał na nogi po jej zakończeniu. Po raz kolejny deweloperzy pokazują, że zdają sobie sprawę czego gracze nie lubią najbardziej.

 

Psie szwadrony śmierci

W tym miejscu przypomina mi się zaledwie kilka zastosowań psa w grach wideo jako śmiercionośnych jednostek. Pierwszy przykład to stareńki Command & Conquer: Red Alert(1995), gdzie sowieci mogli rekrutować psy bojowe po wybudowaniu budy dla psa jako struktury do szkolenia jednostek. Psy były zabójcze w walce z piechotą, za to kompletnie bezbronne w stosunku do wojsk mechanicznych…i można było rozjeżdżać je czołgiem. Z wyglądu przypominały owczarki niemieckie. Raczej ciekawostka niż przydatna jednostka.

 

 

Drugi przykład to psy bojowe z Rome Total War (2004) i Rome Total War II (2013) tam z kolei można było szkolić psy bojowe do walki w bitwach..co niewątpliwe stanowi kuriozalny wymysł twórców (o płonących świniach mających na celu płoszyć słonie nie wspomnę) cytując opis jednostki z gry „psy od zawsze były wykorzystywane do ochrony, patroli oraz podczas zwiadów. Jednak pod okiem odpowiedniego tresera sprawdzały się także na polu bitwy. Psy bojowe były specjalnie wychowywane i szkolone, by przyzwyczaić je do hałasu i zamieszania na polu walki. Uczono je atakowania na rozkaz. Przed walką były głodzone, a następnie wypuszczone na wrogów, w celu rozbicia ich formacji. Mając przed sobą stado agresywnych psów, wiele oddziałów gubiło zwartą formację, co z łatwością mogła wykorzystać piechota.” Brzmi dobrze, w praktyce działało słabo. Psy były skuteczne jedynie do przełamującej szarży na nieopancerzone jednostki, które często panikowały i rzucały się do ucieczki. W dłuższej walce w zwarciu psy ginęły masowo. Moim zdaniem kolejny chybiony pomysł twórców.

 

Tylko spróbuj zrobić pieskowi jakąś krzywdę

Z racji ogromnej ludzkiej emocjonalności w stosunku do tych istot, wirtualne media unikają scen zabijania psów, przedstawiając je najcześciej w formie odbiegającej od merdającego ogonem pupila – demoniczne barghasy z Wiedźmina 1 (2007) , dzikie lub wściekłe psy z Wiedźmina 3(2015), Psy zombie – Dark Souls (2011) czy Resident Evil (1996). Często łapiemy się na tym, że możemy unicestwić tysiące ludzkich antagonistów i stojących nam na drodzę przeciwników, zwierzyna łowna typu niedźwiedzie i wilki nie wzbudzają w nas większej empatii, tak samo ryby czy ptaki, ale niech ktoś tylko spróbuje podnieść wirtualną rękę na pieska, wtedy narazi się na niewybaczalny święty gniew graczy.

 

 

Na własnym przykładzie, nigdy nie zapomnę sceny z 1 epizodu 2 sezonu The Walking Dead (2013). Samotna, zmarznięta i głodna Clementine przeszukując opuszczony obóz znajduję zabłąkanego również samotnego i głodnego psa, który nie okazuje wrogości i daje się pogłaskać, od razu budząc sympatie graczy. Po chwili Clementine znajduje również konserwę z jedzeniem. Wybór jaki podejmie nie ma znaczenia, czy chce się z pieskiem podzielić, lub go przegonić, wygłodniały pies kierujący się swoim instynktem – i z góry zaprogramowanym przez twórców scenariuszem – rzuca się na bohaterkę dotkliwie ją raniąc. Znowu dostajemy wybór czy potraktować go pięścią, nożem czy innym niebezpiecznym przedmiodem, pies zawsze skończy tak samo – kopnięty w samoobronie i nabity na ostre druty. Możemy go zostawić lub dobić…Nie ważne że ugryzł, nie ważne że to wirtualny twór, scena jest tak sugestywna i rzeczywista, że złość i żal przychodzą same, również łzy i smutek. To zdarzenie zaważyło na mojej ocenie 2 sezony The Walking Dead, któremu zabicia psa nigdy nie wybaczyłem (inna sprawa, że był powielonym schematem jaki znamy z pierwszego sezonu i ogólnie całego uniwersum żywych trupów).

 

 

Drugim najbardziej dotykającym mnie momentem przemocy wobec psa jest walka z Sif, the Great Grey Wolf w Dark Souls (wielki szary wilk Sif). Wchodzimy na arenę walki z bossem nie spodziewawszy się tego co nasz czeka. Przyszliśmy tutaj jedynie po pierścień Artoriasa legendarnego herosa, który wyruszał do Otchłani. Sif był jego przyjacielem. Teraz pilnuje jego grobu, a raczej symbolicznego kamienia postawionego ku pamięci Artoriasa. Pierwsze wrażenie jest nieco kuriozalne, wiadomo – japońskie fantasy, wilk walcz mieczem swojego pana, trzymanym w pysku, robi obroty, piruety i skoki. Później widząc przebieg walki oraz słuchając epickiego orkiestrowego ale i smutnego utworu towarzyszącego pojedynkowi, dochodzi do nas jakiego złego czynu się podejmujemy. Walka jest obowiązkowa z punktu widzenia fabuły, nie może jej pominąć, nie da się przemówić wilkowi do rozsądku ani ukraść pierścienia, trzeba wilka zabić. A on tylko pilnuje grobu swojego przyjaciela i pana, pozostawionych przez niego przedmiotów, nie dając nam innego wyboru jak zgładzenie go. Kiedy już zbijemy pasek życia Sifa do ok 1/3 widać, że wilk wyraźnie opada z sił, kuleje, jego ataki są wolniejsze, czasem jego zamachy powodują, że traci równowagę. To niesamowicie smutny i łamiący serce moment. Hidetaka Miyazaki wie jak pozostawić graczy z uczuciem rozdzierającego smutku i pustki w środku. Zabiłeś jedną z ostatnich niewinnych i nieskalanych istot upadłego i zapomnianego świata, brawo graczu, jak się z tym teraz czujesz? Dark Souls: Prepare to cry edition.

 

Psia galeria sławy

Na zakończenie psi hall of fame dla osobników, które nie załapały się na niniejszy tekst:

  • Ameratsu z Okami – protagonista gry, Japońska bogini słońca objawiająca się pod postacią psa
  • Złośliwy pies z Undertale – pies symbolizujący twórcę gry, pojawia się kilkukrotnie w czasie gry i psoci graczu. Oprócz tego w Undertale jest też kilku psich minibossów – Doggo, Greater Dog
  • Barbas – Seria Elder Scrolls – towarzysz deadrycznego księcia Clavicusa Vile, w praktyce zmiennokształtna Deadra pod postacią psa, pojawia się przy okazji deadrycznych questów w kilku odsłonach serii
  • Caesar – Wargroove – psi dowódca armii. No bo czemu nie? (Japonia!)
  • Chop – GTA V – bulterier, którym zaopiekował się Franklin
  • Cooper and Booker – Animal Crossing – para policyjnych psów pilnujących porządku w mieście. Generalnie cała gra jest o zwierzętach i posiada zwierzęce postacie
  • Barkspawn – Dragon Age: Orgins – psi towarzysz z możliwością korzystania z niego jako członka drużyny, na szczęście bez opcji romansu. Chyba namniej używany towarzysz ze względu na jego małą przydatność..nie czaruje, nie leczy, nie otwiera zamków..
  • Pompidou – Life is Strange – psi towarzysz Franka, dealera narkotyków. Tak jak i jego pan, hardy na zewnątrz, troskliwy w środku. Dobry pies, można go zastrzelić. Można też cofnąć czas i tego uniknąć. Frank uratował go od losu nielegalnych psich walk i nazwał jak pudla. Taki żart twórców.
  • PaRappa the Rapper – psi rapper z gry o tym samym tytule.
  • Rex – Fallout New Vegas. Cyberpies. Jakoś mi go szkoda
  • Rush – Mega Man 3 – cyberpies towarzysz Mega Mana, pomocnik z możliwością przemiany w pojazd (lol)
  • Whiskey – Commandos 2: Men of Courage – bull terier i grywalny członek drużyny
  • Hound – Darkest Dungeon – nieznany z imienia towarzysz Łowczego (Houndmastera), leczy rany właściciela, redukuje jego stres, osłania go i dotkliwie kaleczy wroga.
  • Walt – Valiant Hearts – pies sanitariusz, odwraca uwagę wrogów. Bardzo sympatyczny z wyglądu, pomimo akcji w okopach Wielkiej Wojny, na szczęście nie może przytrafić mu się nic złego.

 

Pies przyjacielem człowieka i gracza jest i basta. Nie wolno go krzywdzić za wszelką cenę. Czy jest jeszcze jakiś ważny psi bohater o którym zapomniałem, a wypadałoby o nim wspomnieć? Dajcie znać.

A kończąc ten wpis życzę swojemu psu z okazji jego urodzin wszystkiego najlepszego i żebyśmy spędzili razem jeszcze wiele lat – najlepszego Bubek!

Komentuj
(8)
Facebook Twitter Google Wykop
Udostępnij

8
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
3 Komentarze
5 Odpowiedzi
5 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gsg
Użytkownik

Obowiązkowy link do Can You Pet The Dog:
https://twitter.com/canyoupetthedog

Ale event z przynoszącym pecha psem w Fallout 2 to inna sprawa niż Dogmeat z Cafe of Broken Dreams 🙂

mirek83
Użytkownik

Ekhem, a pamiętacie, że w Wiedźminie 1 był quest na ubicie bezdomnych psów?
A co do hall of fame psów w grach to jako szanujący się weeaaboo nie mogę nie wspomnieć choćby o Ragnaroku z VC4.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Przeczytałem to już jakiś czas temu, teraz wróciłem żeby zostawić komentarz – tekst na propsie, masz plusika za temat. Ja co prawda raczej jestem kociarzem (najmniejsze zdziwienie świata, jeśli popatrzeć na awatar), ale psy też miałem i też lubię. Ba, powiedziałbym, że również one w ogólności lubią mnie.