Zmien skórke
Logo Polygamii

Ba Yek wspina się jak Link. Długi gameplay z Assassin's Creed Origins

Assassin's Creed Origins
Na pierwszy rzut oka trochę ładniejszy odgrzewany kotlet, na drugi... No nie wiem, pozostaję ostrożny, ale chciałoby się dać szansę tej grze.

Za wcześnie jeszcze, by oceniać jakim tytułem jest Assassin’s Creed Origins. Wczorajsza prezentacja podczas konferencji Microsoftu pokazała raczej produkcję o pięknym świecie, ale boleśnie znajomych mechanizmach. Oglądając, jak Ba Yek przekrada się przez wrogi teren, zastanawiałem się ciągle: gdzie poszedł ten dodatkowy rok produkcji?! Z kolei dzisiaj, podczas konferencji Ubisoftu, firma pokazała kolejny zwiastun. Świetna muzyka, tradycyjna już dla trailerów z serii, ozdobiła zlepek niepowiązanych ze sobą urywków rozgrywki. I znowu czuło się silną atmosferę starożytnego Egiptu, widać było zapierający dech świat, ale niewiele w sumie z tego wynikało. Brakowało mięsa, czegoś prawdziwie świeżego.

Dopiero demo zaprezentowane tuż po konferencji Francuzów rzuciło wreszcie trochę więcej światła na Origins i pozwoliło poczuć, czym ta gra właściwie może być. Główną zaletą tego fragmentu jest to, że jest długi (prawie 30 minut!). Dlaczego to plus? Bo Origins to ewidentnie ogromna gra. Gdy w pewnym momencie widzimy mapę (17:20), możemy poczuć się przytłoczeni przestrzeniami, które nas otaczają. Tak samo poszerzono mechanizmy rządzące światem. Do Asasynów wkradło się sporo RPG-owych motywów. Zarządzanie ekwipunkiem i przerzucanie się tarczami z większymi cyferkami. Przeciwnicy na różnych poziomach. Wbijanie leveli i rozwój trzech drzewek…

Tak, takich klasycznych. Możemy być mistrzami otwartej walki, jeśli preferujemy styl “na Rambo” albo najlepszymi łowcami po tej stronie piramidy, o ile wpakujemy punkty w odpowiednie rozgałęzienie. Jest też oczywiście ścieżka prawdziwego skrytobójcy. Każdy wybór wiąże się z nowymi umiejętnościami i ulepszaniem starych, czyli gatunkowy standard, który zdaje się pasować do Assassin’s Creed. Warto też zauważyć, że bronie dystansowe nie pełnią tutaj funkcji ciekawostki; nic nie stoi na przeszkodzie, żeby regularnie faszerować wszystkich strzałami z łuku.

Interesująca modernizacja spotkała też sztandarową cechę serii – wspinaczkę. Otóż Ba Yek wziął przykład z Linka i będzie w stanie wspiąć się praktycznie na każdą powierzchnię. W zaprezentowanym demie widzimy to na przykładzie pewnego wzgórza. Asasyn wspina się na nie z automatu, nie zwracając uwagi na żadne półki skalne czy inne tego typu dyrdymały. Niepotrzebne uproszczenie czy danie graczowi wolności kojarzonej z Breath of the Wild? Ciężko jeszcze powiedzieć. O ile w przypadku wzgórza ma to sens, o tyle wspinanie się po gładkiej ścianie budynku może wyglądać głupkowato. Zniknie tez wyzwanie szukania odpowiednich ścieżek wspinaczki. Cóż, coś za coś. A może jednak nowy system ma pewne ograniczenia i w miastach tak nie poszalejemy? Póki co na to nie wygląda.

Dużo jeszcze o nowym Asasynie nie wiadomo. Dostaliśmy już dwa zwiastuny i dwa fragmenty rozgrywki, a wciąż nie wiemy, o czym właściwie jest historia, jacy są bohaterowie… Czuć, że Ubisoft ewidentnie nacisk kładzie na ogromny świat starożytnego Egiptu i możliwości jego eksploracji. Scenariusz póki co pozostaje w cieniu. Wiadomo jednak, ze Ba Yek próbuje rozwiązać jakąś tajemnicę, tropi kogoś, ale nie wie do końca kogo. I jest Medjayem, czyli kimś w rodzaju egipskiego stróża prawa/rewolwerowca/rycerza – kogoś, kogo ludzie szanują i proszą o pomoc. Już podczas dema grający natknął się na zadanie poboczne, w którym mamy zweryfikować czy skazaniec mówi prawdę, udając się na miejsce pewnej katastrofy. Oj, bardzo action RPG-owy jest ten nowy Asasyn.

I to jest ciekawe. Przy wszystkich natrętnych podobieństwach do poprzednich części ten aspekt wielkiego świata budzi pewne nadzieje. Jeśli Ubisoft zapełnił go ciekawymi postaciami, wciągającą fabułą i zróżnicowaną zawartością, może się okazać, ze Origins zarządzi bez konieczności wielkiej rewolucji w serii. Ale to się dopiero okaże. Ja jestem jednak ostrożny, obawiając się najgorszego – czyli pięknego ale pustego, pozbawionego polotu świata.

No i ciekawe co z teraźniejszością. Bo charakterystyczny ekran ładowania i “desynchronizacja” w momencie śmierci były. Niech teraz Ubi zdradzi, kogo właściwie desynchronizowało.

Patryk Fijałkowski

PS Ta muzyka w 24:15!

PS2 Są koty.

 

Więcej na temat:

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o

Popularne wpisy

Popularne Gry