assassin`s creed 2 (strona 2 z 5)

Assassin`s Creed 2

a
Assassin`s Creed 2 - recenzja

Assassin`s Creed 2 - recenzja

GRA Podobnie jak wielu graczy, nie byłem do końca zachwycony pierwszą częścią Assassin's Creed. Nie podobały mi się schematyczne, bezsensowne śledztwa, nie podobały mi się martwe, choć przecież zaludnione dziesiątkami tysięcy mieszkańców, miasta, nie podobało mi się, że autorzy kazali graczom powtarzać dziewięć razy tę samą misję, nie podobały mi się dialogi i sposób prowadzenia akcji w czasach "altairowych", a pięciominutowe, nudne jak flaki z olejem pogadanki z konającymi ofiarami doprowadzały mnie do białej gorączki. Po (dwukrotnym) skończeniu całości nadal nie mogę się pozbyć wrażenia, że AC był tak naprawdę straconą szansą. Na szczęście, świetna sprzedaż dała autorom okazję do poprawienia błędów. I poprawili. Poprawili tak, że czasem zastanawiam się, czy Ubisoft Montreal nie zamontował podsłuchu w mojej głowie. Bo niemal wszystko co złego myślałem sobie o części pierwszej, w drugiej zostało zrobione tak, jak można sobie tego zażyczyć. Assassin's Creed II zaczyna się dokładnie w tym momencie, w którym skończyła się 'jedynka'. Desmond Miles stoi zamknięty w laboratorium Abstrego, gdy nagle... Nagle wydarza się coś, przez co Desmond staje się jednym z pierwszych oblatywaczy Animusa 2.0 i wciela się w kolejnego swojego przodka, którym jest oczywiście Ezio Auditore di Firenze. Tym razem Desmond nie szuka jakiegoś bliżej nieokreślonego przedmiotu tworzącego iluzje (choć będzie się on przewijał w tle). Zadanie bohatera jest proste - żyjąc życiem Ezio ma nauczyć się bycia asasynem. Połączenie światów podobało mi się już w pierwszej części, bo uważam, że to bardzo elegancki sposób na pozbycie się kołka niewiary. Tu dzięki kilku zmyślnym trikom rozciągnięto je jeszcze dalej i to nawet mimo tego, że większość czasu spędzimy w skórze przodka, z rzadka wracając do współczesności (czy właściwie bliskiej przyszłości, bo akcja Assassin's Creed toczy się w roku 2012).