88 mil na godzinę z Thimbleweed Park
Jako stosunkowo młoda osoba, przygodówka wyreżyserowana przez Rona Gilberta i Gary’ego Winnicka jest dla mnie podróżą w nieznane 30 lat wstecz i komentarz do kilku artykułów przeczytanych w CD-Action. Zacznijmy od początku – 1987 roku. Wtedy Maniac Mansion zostaje jednocześnie wyprodukowane oraz wydane przez Lucasfilm Games (później LucasArts) na Commodore 64 i Apple II. Recenzje pozytywne, gracze ukontentowani, a wyż. wym. Gilbert i Winnick stają się rozpoznawalni w całej branży. Prawie-pierwsza przygodówka Lucasfilm Games (patrz: ciekawostka) została zaprogramowana na podstawie nowego silnika SCUMM* i korzystała z niej przez następnych 11 złotych lat dla gatunku. Studio założone przez George’a Lucasa do dziś jest znane z tzw. „graphic adventure games” (graficzne gry przygodowe, no nie brzmi to). Sława serii Monkey Island, czy Day of the Tentacle (sequel MM) musiała iść w parze z rozwijającym się wówczas Kinem Nowej Przygody, ściśle związanym z dorobkiem Lucasa – jawnymi przykładami są dwie gry w uniwersum Indiany Jonesa.