Zmien skórke
Logo Polygamii

Publicystyka1979 Revolution: Black Friday – Teheran à la Telltale

Irańskie peregrynacje, czyli opowieść o rewolucji islamskiej 1979 roku przez pryzmat gry wideo w formule Telltale. Czy połączenie tragicznej historii i ludycznej rozrywki jest w stanie przekazać choć trochę wiedzy o dziejach Iranu, nie upraszczając i nie spłycając?

Powiedzmy sobie szczerze: o Iranie z reguły wiemy niewiele. Po głowie kołacze się kilka klisz rozpropagowanych przez media i kulturę popularną: państwo fundamentalistów postrzegające Amerykę jako Wielkiego Szatana, próbujące uzyskać broń atomową, zaliczone do “osi zła” przez George’a Busha juniora wraz z Irakiem Saddama Husajna i Północną Koreą Kim Dzong Ila. Niektórzy skojarzą Iran z Persją i grą “Prince of Persia”. Jeśli ktoś czytał coś więcej, wspomni jeszcze parę zdań o ajatollahach i rewolucji islamskiej, najczęściej na podstawie “Szachinszacha” Kapuścińskiego (skądinąd świetna książka, ale bynajmniej nie literatura faktu). “Ayatollahs in Iran” śpiewał Billy Joel w piosence “We Didn’t Start the Fire” – ale jak, skąd, dlaczego? Większość z nas nie ma o tym pojęcia.

“Ayatollahs in Iran” śpiewał Billy Joel w piosence “We Didn’t Start the Fire” – ale jak, skąd, dlaczego? Większość z nas nie ma o tym pojęcia.

A szkoda, bo historia Iranu jest tyleż krwawa co fascynująca. Jej echa docierają do nas różnymi drogami: od terminu “szach mat” w – nomen, omen – szachach pochodzącego od perskiej frazy “król jest bezbronny” czy “śmierć królowi”, aż do postaci asasynów z cyklu gier “Assassin’s Creed”, wzorowanych na działającej w Persji średniowiecznej sekcie ismailitów. Obecnie zaś Iran, a w zasadzie Islamska Republika Iranu, bo tak brzmi jego pełna nazwa, jest zupełnie innym krajem niż kiedyś, w znacznej mierze za sprawą rewolucji 1979 roku, która obaliła Szacha Mohammada Rezę Pahlawiego. Warto dowiedzieć sie o niej więcej, bo choć mechanizmy nią rządzące podobne były do innych rewolucji, to jednak ukształtowała współczesny Iran i wywarła znaczny wpływ na geopolityczną mapę Bliskiego Wschodu.

Informacje o rewolucji 1979 można znaleźć w literaturze faktograficznej (“Iran 1925-2014” Roberta Czuldy), reportażach (“Czwarty pożar Teheranu” Marka Kęskrawca), beletrystyce (“Na skrzydłach orłów” Kena Folletta, “Operacja Whirlwind” Jamesa Clavella), komiksach (przede wszystkim “Persepolis” Marjane Satrapi) czy filmach (“Operacja Argo” Bena Afflecka).

W 2016 roku premierę miała “1979 Revolution: Black Friday”, pierwsza z cyklu epizodycznych gier, których fabuła osnuta jest na kanwie irańskiej rewolucji. Dzięki niej również gracze mogą przyswoić trochę informacji o tamtych wydarzeniach, ich uczestnikach i samym Iranie. Co prawda już na wstępie tytuł gry wprowadza nieco zamieszania, ponieważ większość akcji rozgrywa się w roku 1978, w tym tytułowy Czarny Piątek, kiedy to wojska Szacha otwarły ogień do protestujących mas… ale nie uprzedzajmy faktów.

”1979 Revolution: Black Friday” to niezależna produkcja małego studia iNK Stories, założonego przez małżeństwo Nawida i Wasiliki Khonsarich, Irańczyków z pochodzenia. Oboje chcieli stworzyć grę opartą na prawdziwych wydarzeniach, inną niż większość tytułów dziejących się w wyimaginowanych światach lub wykorzystujących realia historyczne tylko w warstwie estetycznej. Ponadto rewolucja islamska jest zarówno częścią ich narodowej historii jak i osobistych doświadczeń: Nawid miał dziesięć lat, gdy jego rodzina uciekła do Kanady przed tragicznymi wydarzeniami 1979 roku.

Cel jaki przyświecał obojgu Khonsarim, to przybliżyć zachodniej publice przebieg irańskiej rewolucji z nieamerykańskiego punktu widzenia, a przy okazji pokazać jak potoczyły się losy jednostek wciągniętych w wir tworzącej się wtedy historii. Bohaterem “1979 Revolution: Black Friday” jest młody fotograf Reza Shirazi, który powraca do rodzinnego Iranu z dłuższego pobytu za granicą i trafia w sam środek rewolucji.

Historia Czarnego Piątku opowiedziana jest w retrospekcjach

Historia Czarnego Piątku opowiedziana jest w retrospekcjach: poznajemy Shiraziego w 1981 roku, gdy zostaje pojmany i trafia do osławionego więzienia Ewin. Cytując za “Czwarty pożar Teheranu”: “Zbudowane za Pahlawiego […] przed rewolucją mogło przetrzymywać półtora tysiąca więźniów. Po rewolucji zaczęło się gwałtownie rozbudowywać, by w końcu móc pomieścić piętnaście tysięcy osób. Ale i tego było mało.

W więzieniu Rezę przesłuchuje Assadollah Lajevardi, budząca strach postać wzorowana na prawdziwym “rzeźniku z Ewin” (jeśli ktoś nie podskoczy przy fragmencie “nazywają mnie Hadż Aga”, to znaczy że ma nerwy ze stali). Okazuje się, że na przestrzeni trzech lat naiwny młodzian ze zwolennika rewolucji stał się wrogiem państwowym. Jak do tego doszło?

Zła wiadomość jest taka, że gracz nie dowie się tego, nawet jeśli ukończy “1979 Revolution: Black Friday”. Powód jest prosty: pierwotnie gra miała być jedną dużą całością, ukazującą przebieg rewolucji z punktu widzenia różnych uwikłanych w nią osób. Po nieudanej kampanii na Kickstarterze, małżeństwo Khonsarich rozpoczęło próby znalezienia innych źródeł finansowania, czego efektem ubocznym było rozbicie gry na epizody. Co do ich liczby, to w wywiadach padają różne wersje – od trzech do dziewięciu, przy czym autorzy dość wyraźnie dają do zrozumienia, że zależy to od tego czy pierwszy epizod przyniesie wystarczające zyski żeby starczyło na kolejne. W rezultacie otrzymaliśmy historię nie dość że niepełną, to jeszcze niepewną – w tym sensie, że nie wiadomo czy kiedykolwiek poznamy jej ciąg dalszy. Paradoksalnie, pasuje to do burzliwej epoki, w której wiele opowieści urwało się gwałtownie i bez puenty.

Wracając do meritum, czyli Rezy Shiraziego i jego postępującego zaangażowania w rozpędzającą się rewolucję, retrospektywna opowieść pokazuje nam kolejne jej etapy z punktu widzenia młodego Irańczyka. Podobnie jak gracz, Reza nie orientuje się w zawiłościach bieżącej polityki i ostatnich wydarzeń, co fabularnie uzasadnia dlaczego rodzina, przyjaciele, a z czasem również sami rewolucjoniści tłumaczą mu co dzieje się dookoła. Przy okazji ścierają się bardzo różne opinie na temat rewolucji i jej potencjalnych konsekwencji.

Babak, przyjaciel Rezy z dzieciństwa, wciąga go w manifestacje i fotografowanie wydarzeń, a później poznaje z ludźmi, którzy biorą w nich bardziej aktywny udział. Wśród nich jest kuzyn Ali Shirazi, gniewny raptus optujący za rozwiązaniami siłowymi, atrakcyjna inżynier Bibi Golestani, organizująca logistykę protestów i dystrybucję zakazanych materiałów, a także Abbas, przywódca lokalnych rewolucjonistów. Z kolei rodzina Shirazich należy do wielkomiejskiej klasy średniej, w większości zwesternizowanej i popierającej Szacha, dlatego na typowy młodzieńczy bunt Rezy nakładają się dodatkowo konflikty światopoglądowe.

Tym bardziej że jego starszy brat, Hossein, jest oficerem Sawaku, cieszącej się złą sławą policji politycznej reżimu Szacha i kategorycznie (ba, wręcz brutalnie) stara się wybić młodszemu jakikolwiek udział w protestach.

Jedno z głównych założeń fabuły podszyte jest typowo perskim fatalizmem – w “1979 Revolution: Black Friday” gracz nie zmieni losów świata, ani nie wpłynie na bieg historii. Rewolucja i tak się wydarzy, zaś podjęte przez gracza decyzje będą miały przełożenie wyłącznie na losy wplątanych w nią jednostek. Wiąże się z tym kwestia nieoczywistych wyborów moralnych. “Tradycyjnie w grach moralność jest bardzo czarno-biała” – uzasadnia to Nawid Khonsari. “Jest ten dobry i ten zły, ale życie często dzieje się w szarej strefie. Są dobrzy ludzie którzy zostają wciśnięci w sytuacje w których robią złe rzeczy… Myślę że to dany moment określa jak się zachowamy.”

W “1979 Revolution: Black Friday” gracz nie zmieni losów świata, ani nie wpłynie na bieg historii.

Wspomniany powyżej element jakim jest fotografowanie rewolucji stanowi istotną część fabuły i rozgrywki, podobnie jak w “Life Is Strange”, nota bene kolejnej gry w formule Telltale. Za każdym razem gdy Reza robi zdjęcie, można być pewnym że jest to coś ważnego, na co należy zwrócić uwagę gracza (przed monitorem) i opinii publicznej (w świecie gry). Kiedy uda się uchwycić pożądany obiekt lub zjawisko w kadrze, w towarzyszącym grze kompendium odblokowany zostaje skojarzony z danym wydarzeniem wpis, który ma za zadanie przybliżyć je graczowi.

Przykładowo, zrobiwszy fotografię namalowanej na murze twarzy mężczyzny , można przeczytać że przedstawia ona Mohammada Mossadegha, premiera Iranu od 1951 do 1953 roku, obalonego w wyniku przewrotu zorganizowanego przez CIA oraz wywiad brytyjski (operacja Ajax). W czasie rewolucji 1979 roku nieżyjący już wtedy premier stał się symbolem sprzeciwu wobec Szacha i światowych potęg. Nawiasem mówiąc, historię Mossadegha przybliża też darmowa gra niezależna “The Cat and the Coup”, z którą warto się zapoznać jako swego rodzaju lekturą uzupełniającą wobec “1979 Revolution: Black Friday”.

Fotografowanie rewolucji stanowi istotną część fabuły i rozgrywki, podobnie jak w “Life Is Strange”.

Zakres tematów kompendium obejmuje historię i kulturę Iranu, obyczaje codzienne, szczegółowe opisy rozmaitych frakcji i ważnych postaci na scenie rewolucji. Wpisom towarzyszą autentyczne zdjęcia z epoki, które pozwalają zobaczyć prawdziwych ludzi na tle rzeczywistego Iranu. Za sprawą walorów poznawczych jakie wnosi do gry kompendium, “1979 Revolution: Black Friday” zakwalifikować można jako przynależącą do nurtu “edutainment”. Rzecz jasna nie ma obowiązku czytać wpisów, są one tylko dodatkiem do rozgrywki i jako element edukacyjny nie są nachalne. Jednak przez włączenie do gry kompendium jej twórcy uniknęli sytuacji, która dość często zdarza się na przykład w grach Bethesdy: postacie NPC zalewające bohatera potokiem wymowy, opowiadając o lokalnych uwarunkowaniach, historii, geografii, religii i wszystkich innych szczegółach, które gracz najczęściej ma w nosie.

Jeśli idzie o kwestie techniczne, to trzeba uczciwie przyznać że po “1979 Revolution: Black Friday” widać ograniczenia budżetowe, trudy dopięcia finansowego produkcji i niewielki zespół deweloperski. Od strony graficznej nie stanie ona w szranki z tytułami AAA, a nawet można powiedzieć że prezentuje się słabiej niż gry Telltale których formułę mniej lub bardziej zgrabnie kopiuje. Najbardziej irytuje powtarzalność modeli, tekstur i zestawów animacji w tłumach, które składają się z armii klonów kilku ludzi w tych samych ubraniach, w dodatku wykonujących synchronicznie te same gesty.

Warstwa rozgrywki nie jest jakoś specjalnie skomplikowana, zaś QTE (Quick Time Events, czyli mini-gierki zręcznościowe) bardziej drażnią, niż pomagają wczuć się w klimat. Na szczęście żadna z tych wad nie stanowi większego problemu, a w każdym razie nie przeszkadza w odbiorze fabuły.

Nawid Khonsari nie jest bowiem świeżynką w branży: doświadczenie zdobył pracując między innymi w Rockstar Games jako producent i reżyser. Spod jego ręki wyszły takie tytuły jak “Grand Theft Auto III”, “Vice City” i “San Andreas”, “Max Payne 2”, “Manhunt”, a także (już po opuszczeniu Rockstar) “Alan Wake” i “Homefront”. Dlatego potrafi mierzyć siły na zamiary i w kreatywny sposób obchodzić ograniczenia. I tak przykładowo kwestię grafiki ratuje wybrana przez iNK Stories stylizacja wizualna i malowane tekstury, przez co całość, choć dostatecznie realistyczna, staje się też nieco umowna. Rozgrywka w większości składa się z dialogów, więc okazjonalne sekwencje QTE nie przeszkadzają zbytnio.

Coraz bardziej opresywną atmosferę nakręcającej się rewolucji w znacznej mierze współtworzy doskonałe udźwiękowienie, zwłaszcza nastrojowa i niepokojąca muzyka Nimy Fakhrara oraz świetnie dobrani aktorzy podkładający głosy. Wśród nich między innymi: Farshad Farahat, Omid Abtahi, Nawid Negahban, Mozhan Marnò, a także Mary Apick i Bobby Naderi. Widzieliśmy ich w filmach takich jak “Operacja Argo”, “Igrzyska Śmierci: Kosogłos” czy “300: Początek imperium”, serialach “House of Cards”, “Homeland”, “24”, “Na skrzydłach orłów” z 1986 roku (na podstawie książki Folletta), a słyszeliśmy w grach “Prince of Persia: Zapomniane piaski”, “Spec Ops: The Line”, drugiej i trzeciej części “Call of Duty: Black Ops” oraz “Skyrim”. Niezły zestaw, prawda?

Premiera “1979 Revolution: Black Friday” miała miejsce w pierwszej połowie 2016 roku. W większości reakcja krytyków była bardzo pozytywna, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie do tej pory w narracji o rewolucji 1979 roku dominował amerykański punkt widzenia. Niektórzy twierdzili, że robienie rozrywki w oparciu o dramatyczne wydarzenia irańskiej rewolucji jest w złym guście. “Rewolucja, wliczając w to irańską, nie jest niczym świętym” – kontruje tę tezę pisarz Hooman Majd, autor książek o współczesnym Iranie. “A co z “Nędznikami” Victora Hugo?” – pyta retorycznie.

Co ciekawe, “1979 Revolution: Black Friday” została zbanowana w rodzinnym Iranie (sic!). Najpierw jako anty-irańską określiła ją gazeta Kayhan, a niedługo później Narodowa Organizacja ds. Gier Wideo (NFCG – National Foundation for Computer Games) zablokowała jej dystrybucję i nawet urządziła nalot na sklepy z grami w Teheranie i innych miastach. Przewodniczący NFCG Hassan Karimi potępił “1979 Revolution: Black Friday” mówiąc “Takie gry mogą zatruć umysły młodzieży i nadwątlić ich ducha, używając fałszywych i zniekształconych informacji.” Nic zatem dziwnego, że część świadków z którymi rozmawiali autorzy gry, a także współpracujący z nimi artyści, którzy na stałe mieszkają w Iranie, woleli pozostać anonimowi.

7
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
4 Komentarze
3 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Blue__
Użytkownik

Na gogu jest właśnie na nią -50%.

JaroWars
Gość
JaroWars

Nie za późno trochę ten news? Gra wyszła przecież ładnych parę miechów temu… Ogólnie mi się spodobała, aczkolwiek mniej z tego względu, że brak informacji odnośnie dalszego ciągu. Jak nie będzie – no cóż, obniżę ocenę. Ale w sumie fajne wstawki historyczne (pisałem licencjat o rewolucji, więc trochę się orientuję), szczególnie podobały mi się prawdziwe filmy z wakacji irańskiej rodziny z lat 70. No i że ogólnie to nie była taka zupełna dzicz, jak się nam to dzisiaj wydaje. Ale grafika to nędza, a i sama Telltale’owa formuła rozgrywki bardzo mnie zdążyła zmęczyć. Będzie kolejna część, to chętnie sprawdzę. Nie… Czytaj więcej »

Paweł Olszewski
Użytkownik

news? 🙂 bardzo cenisz nasze codzienne notki albo bardzo nie doceniasz publicystyki 😉

szpaqlec
Użytkownik

Bardzo ciekawa pozycja i rownie ciekawy tekst. Dzieki!

trackback

[…] do Kompendium Neo+Retro, które niestety padło zanim się ukazało – pierwszy z nich przytuliła Polygamia, drugiego na razie nie miałem motywacji by dokończyć. Całość uzupełnia dwanaście […]