System reputacji w Baldur’s Gate jest, ale na próżno szukać tu decyzji moralnych czy w ogóle jakichkolwiek związanych z zadaniami wyborów, które kształtują charakter bohatera. To fantasy tradycyjne i stereotypowe aż do bólu i ciężko tu przejść dziesięć kroków, by nie spotkać kogoś potrzebującego pomocy.Takiemu delikwentowi można jej albo udzielić, albo odprawić go z kwitkiem. Tego drugiego oczywiście nie chcemy robić, bo doświadczenie, bo przedmioty, no i kurczę, nie po to w to RPG gramy, żeby zadań nie wypełniać.Prędzej czy później zostajemy więc bohaterem i obrońcą uciśnionych. Nie da się tego uniknąć. Zadań dla złych bohaterów jest za mało. Jeżeli marzy nam się reputacja neutralna, to trzeba od czasu do czasu zabić jakiegoś niewinnego wieśniaka, żeby wyrównać karmę. Aktualnie, po 40 godzinach gry, mam niebezpiecznie wysoką reputację 17, a próbuję utrzymać w drużynie dwie złe postacie, które odejdą, jeżeli będę zbyt szlachetny.Lokacje w pierwszym Baldur’s Gate są duże! Naprawdę, zaskakująco duże. Olbrzymie połacie pustego terenu, lasów, po których można sobie łazić, szukając przygód. Duża część tego obszaru sprawia wrażenie, że do niczego konkretnego nie służy – ot, po prostu jest. Nie jest to rzecz jasna Morrowind, ale też wspomnienie całości jako tego liniowego, mocno fabularnego RPG-a okazuje się bardzo zwodnicze.Lata temu te puste lokacje nie robiły na mnie wrażenia, oczekiwałem fabuły i żeby to wszytko do czegoś służyło. Świeżo po Final Fantasy VII chciałem od gry dramatyzmu, porywającej historii, emocji, a nie jakiegoś tam łażenia po lasach. Teraz dużo łatwiej docenić mi tę wolność i wpływ, jaki rozbudowane lokacje mają na realizm świata przedstawionego.Co prowadzi naturalnie do jeszcze jednego wspomnienia - „co za nudy”. Jakieś problemy z wydobyciem żelaza z kopalni, spisek mający na celu przejęcie kontroli nad jego dostawami, a w jego środku my, jako jakiś 3-poziomowy chłopek, męczący się z wilkami czy goblinami. Gdzie moje ratowanie świata, gdzie zaskakujące zwroty akcji?Stąd chyba zawsze dużo bardziej lubiłem Baldur’s Gate 2, gdzie stawka od początku była dużo większa, rola bohatera w opowiadanej historii dużo istotniejsza… Ale teraz, po latach i po wszystkich innych RPG na koncie, powrót do tej prostoty daje zaskakującą satysfakcję.