Standardowe używanie Joy-Conów, czyli mocno "wiimote'owe", nikogo raczej nie poruszy. Do biegania po plaży należy szybko machać rękami - przerabialiśmy to jeszcze w czasach EyeToya. Jedynym twistem konkurencji jest wibracja w kontrolerze, po której należy podnieść go do góry. Podobnie dawanie sygnałów flagą, udawanie gitarzysty rockowego, ping pong lub pojedynek na miecze. Znamy to dobrze, niezależnie od platformy, na jakiej sprawdzaliśmy wcześniejsze inkarnacje gier ruchowych. Jasne, że macie w towarzystwie świeżaków, których to zainteresuje, bo głupkowate i inne. Ale nie kupujcie gier z myślą o znajomych. Niech się dorzucą, a co. Wtedy na pewno będą wpadać częściej.Mięskiem 1-2-Switch są te rzeczy, jakich wcześniej nie przerabialiśmy. O konkurencji z dzieckiem już wiecie. Przy reszcie małe cuda robią HD Rumble, czyli bajeranckie wibracje Joy-Conów. Obracając padzika naprawdę wyczujecie liczbę metalowych kulek, które w nim się turlają. Bez problemu rozbroicie także sejf ze złotem, bo przy odrobinie skupienia czuć, jak "coś w środku" klika, gdy przekręci się pod odpowiednim kątem. A ja ze swoją trzymiesięczną brodą czułem się naprawdę niekomfortowo, gdy w rękach trzymałem imitację golarki. Kontrolery pochwalić się mogą naprawdę precyzyjnymi żyroskopami - to właśnie za ich sprawą działa pojedynek dwóch kowbojów, działają figury relaksacyjne, podczas których nie można drgnąć, działa także to popularne w Internecie dojenie krowy. Tak naprawdę większa część gierek w jakiś sposób przedstawia bajerancki potencjał Switcha.Gdy wszyscy goście mają opanowane nowe dziwactwa w łapach, zabawę można przyspieszyć podziałem na drużyny. Znaczy - podzielicie się sami, a do poszczególnych konkurencji stanie i tak dwójka osób - niemniej 1-2-Switch zaproponuje grę planszową na wzór Mario Party. O doborze następnych atrakcji zadecyduje wtedy rzut kostką. Niech jakichś dwóch większych kumpli wylosuje pokaz mody, podczas którego będą musieli przejść po wybiegu kręcąc biodrami. Albo dwie koleżanki staną w obliczu Gorilli, czyli rytmicznego naśladowania małpiszonów walczących o względy samicy. Śmiechu przy tym tytule może być naprawdę sporo.Potem jednak przychodzi ranek. Joy-Cony walają się gdzieś między kieliszkami, a Switcha znajdujecie na kuchennym parapecie. Być może niektóre wspomnienia zostały już na zawsze w mroku nocy. Ale na pewno będziecie kojarzyć, że generalnie to 1-2-Switch sprawdziliście w całości. Każdą minigierkę można przecież zaliczyć w niecałe dwie minuty, więc na upartego przebicie się przez zawartość zajmie jedną krótszą sesję. Część konkurencji odpada od razu na zawsze - w moim przypadku to "powietrzna gitara", jedzenie na czas oraz ping pong, do których nie mam zamiaru już wracać. Co stanie się z tymi, które "wygrały weekend"? Oszacuję po następnej imprezie. Chociaż tak szczerze to nie zależy mi za bardzo. Mam na dysku Metal Slug 3, kosztowało trzy dyszki. I w pojedynkę je też odpalę, a 1-2-Switch już nie za bardzo.