Zmien skórke
Logo Polygamii

A tak prezentuje się w ruchu większość minigierek w 1-2-Switch

1-2-Przełącz-na-Zeldę

Japoński oddział Nintendo wychylił się z informacjami o 1-2-Switch. Jakimi? Na moje oko wszystkimi. I to na tyle, by całkowicie ostudzić mój (niewielki zresztą) entuzjazm wobec tytułu, który powinien tak naprawdę być dodawany do zestawu z konsolą. Wszystko po kolei, choć najpierw pragnę przypomnieć, że produkcja została wyceniona na całe pięćdziesiąt dolarów, co przekłada się na granice dwustu złotych. Pamiętajcie o tym, czytając i oglądając dalszą część tego materiału.

1-2-Switch jest zestawem imprezowych minigierek – o tym wiemy od pierwszej zapowiedzi. Być może przyznacie mi rację, ale największą zaletą takich pakietów w stylu WarioWare jest element zaskoczenia. Ot, macie w środku koło setki dziwactw, które bawią pierwsze pięć, sześć razy. Jeśli tak, a produkcją Nintendo byliście względnie zainteresowani, wygodniej będzie Wam przerwać lekturę, bo za chwilę zaspoileruję Wam sporą większość pomysłów na zabawę w 1-2-Switch. Uczciwie ostrzegam. A resztę zapraszam dalej.

28 gierek. Z których dwadzieścia zobaczycie dziś w ruchu. Znany z pierwszej zapowiedzi pojedynek kowbojski, tenis stołowy, taniec, pojedynki na miecze, dojenie krowy, odbieranie telefonu, golenie się, bieg po plaży, pokaz mody, potrząsanie butelką z wodą gazowaną, czarowanie, gra w kości, jedzenie, otwieranie sejfu, liczenie „ukrytych w kontrolerze” piłeczek czy – nowy hit Internetu – lulanie do snu dziecka (tak!). Wystarczy kliknąć i zobaczyć filmik prezentujący całą zabawę z daną konkurencją. Niektóre interesujące, inne nieco chore, jeszcze inne dość standardowe dla imprezowego pakietu.

Wygląda na to, że 1-2-Switch przede wszystkim robi użytek z usprawnionych wibracji Switchowych kontrolerów. Widać to w wielu gierkach; jak inaczej dałoby się policzyć liczbę piłek toczonych z jednego kąta Joy-Cona do drugiego? To zatem rozdmuchane demko technologiczne tego sprzętu, fajny bajer. Wii Sports tej generacji, bez względu na to, że próbuje nam się wmówić inaczej. Jak wiele spotkań towarzyskich będzie w stanie pociągnąć ten dość skromny pakiet? Ja chyba pozostanę przy Bombermanie, jeśli chodzi o „tę drugą gierkę startową” do Switcha.

Adam Piechota

Więcej na temat:

  1. gsg
    14:15 08.02.2017
    gsg

    Czy do zabawek nie lepsze było sprzedawanie gier z konkretnym dla nich kontrolerem? Połowa moich znajomych z PS3 miała Buzza i nikomu chyba nie przeszkadzał dodatkowy zestaw wyspecjalizowanych do tej gry „padów”.

    Odpinane wynalazki N mają pewnie tę zaletę, że są uniwersalne i developer nie musi się przejmować produkcją dodatkowego HW, ale ja i tak tego nie czuję. Z gier ruchowych od lat mam StepManię i nie trzeba mi więcej.

    Nie umiem więc patrzeć na to inaczej niż jak na nonsensowne, kosztowne sprzętowe dziwactwa, niepotrzebnie windujące cenę konsoli i akcesoriów. N wymyśliło analogowe gałki i chwała im za to. Drugi ekran w DSach fajnie się sprawdza, bo i tak oba trzymamy w rękach (nie trzeba daleko skakać wzrokiem – bo np. Wii U to dla mnie wciąż nieporozumienie), a przenosi się tam też część UI. Tego tutaj nijak nie czuję.

    Obstawiam, że gdyby Switch był po prostu nowym 3DSem o tej samej co teraz specyfikacji + HDMI i dodatkowym oddzielnym padem, pewnie i tak wyszedłby taniej w produkcji. Takiego bym brał.